Categories Historie

Krucjaty i requetés

Rozdział X
Krucjata i requetés

Minimalne zwycięstwo skupiającego socjalistów, socjalliberałów, komunistów i anarchistów Frontu Ludowego w wyborach z 17 lutego 1936 roku zniweczyło wszelkie szanse na bezkrwawe powstrzymanie rewolucji. Czerwony terror nie tylko uwolniony został z wszelkich hamulców, ale zyskał jawnie urzędową legitymację, jako że socjaliści i komuniści kontrolowali policję i żandarmerię cywilną. Do dnia wybuchu powstania, czyli do połowy lipca, spalonych zostało 170 kościołów, zamordowanych 330 osób, w tym liczni księża i zakonnice, a 1511 ranionych; nadto przeprowadzono 113 zamachów bombowych.

Wielu znanych działaczy prawicy, w tym przywódca Falangi José Antonio Primo de Rivera, znalazło się w więzieniu. Poprzedzone pogróżkami osławionej La Passionaríi (Dolores Ibarruri) zamordowanie 13 lipca, przez oddział żandarmów składający się z bojówkarzy socjal-komunistycznych, przywódcy opozycji parlamentarnej Calvo Sotelo, było już tylko ostatnią iskrą, przyspieszającą datę wybuchu – nieuniknionego i usprawiedliwionego całą chrześcijańską tradycją nauki o prawie do oporu przeciwko antyboskiej i antyludzkiej tyranii – powstania.

Karliści, którzy – jak już wspomniano – od samego ustanowienia reżimu republikańskiego byli zwolennikami oporu zbrojnego, odegrali znaczącą, a w pierwszych miesiącach wręcz decydującą rolę, tak w przygotowaniu, jak w realizacji planów powstańczych. Było to możliwe przede wszystkim dzięki posiadaniu przez nich dobrze wyszkolonej, zdyscyplinowanej i żarliwie wierzącej w słuszność swojej sprawy 70-tysięcznej armii „requetés”, której rezerwą było około miliona członków Wspólnoty w całym kraju.

Dowódcą „requetés” był, zdymisjonowany z wojska przez władze republikańskie, generał brygady José Enrique Varela Iglesias (1891-1951). Przywódca karlistów Fal Conde, skazany zaocznie na karę śmierci i poszukiwany listem gończym, z Biarritz, a następnie z Portugalii kierował przygotowaniami do powstania w Nawarze i Aragonii, w porozumieniu z przywódcą konspiracyjnego Hiszpańskiego Związku Wojskowego /”Unión Militar Espańola”/, generałem Sanjurjo (znacznie gorzej układała się natomiast współpraca karlistów z generałem Molą, który aż do dnia zabójstwa Calvo Sotelo odmawiał podpisania, bardzo skądinąd ogólnikowej, deklaracji na temat celów powstania).

W dzień po wystąpieniu armii, 19 lipca 1936 roku, Fal Conde przybył samolotem do Pampeluny, aby objąć kierownictwo polityczne powstania karlistów i spotkać się (jedyny zresztą raz w życiu) z generałem Franco. Wkrótce po przybyciu do Nawarry Fal Conde na własną rękę zorganizował w San Javier Królewską Akademię Wojskową, w której miały być szkolone dalsze kadry 'czerwonych beretów’ /”boinas rojas”/, co stało się powodem natychmiastowego konfliktu z Franco, który przed przywódcą karlistów postawił alternatywę: sąd wojenny albo przymusowy wyjazd do Portugalii do końca wojny. Natomiast rezydujący w Wiedniu Alfons-Karlos wydał dekret nakazujący członkom Wspólnoty podporządkowanie się wojskowej juncie bez stawiania jakichkolwiek warunków politycznych.

Znaczenie zrywu karlistowskich „requetés” (wspomaganych przez „pelayos „i „margaritas”) było trudne do przecenienia już z czysto militarnych względów, jako że sytuacja powstańców, mimo sympatyzowania z nimi większości korpusu oficerskiego, była początkowo bardzo trudna, a główne siły armii przewidziane do przeprowadzenia operacji trzeba było dopiero przetransportować z Maroka. Dopóki to nie nastąpiło, w tych pierwszych, decydujących tygodniach główny ciężar walki spoczywał właśnie na karlistowskich 'czerwonych beretach’.

Pomiędzy 19 a 24 lipca „requetés” samodzielnie opanowali Nawarrę, Huescę, Vizcayę i część Starej Kastylii, umożliwiając tym stworzenie tymczasowych struktur wojskowo-cywilnych Hiszpanii narodowej na wyzwolonych obszarach. Na domiar, karliści byli w tych dniach pozbawieni swojego naczelnego dowódcy, gen. Vareli, który 17 lipca został aresztowany przez Czerwonych (odbito go dopiero w sierpniu); w jego zastępstwie dowodził nimi Antonio Lizarza Iribarren. Będąc na pierwszej linii, ponieśli oczywiście ogromne straty. Na przykład 31 lipca w akcji bojowej zginął, w 36 roku życia, wybijający się działacz młodszego pokolenia, szef Wspólnoty w Kordobie i organizator Tygodni Tradycjonalistycznych, mianowany przez juntę powstańczą komisarzem generalnym Andaluzji – José María de Alvear y Abaurrea.

Nie wszyscy jednak mieli szczęście zginąć z bronią w ręku. Wielu, i to najwybitniejszych, karlistów, którzy znaleźli się w strefie rządowej, zostało z premedytacją zamordowanych. 16 sierpnia zlinczowano w Barcelonie, we własnym domu, 65-letniego Miguela Junyenta Rovirę; mordercy pamiętali mu wcześniejszą o cztery lata obronę kościołów przed podpalaczami. 6 września rozstrzelany został (razem z synem Ksawerym i innymi zakładnikami) w forcie Guadelupe koło San Sebastian główny teoretyk karlizmu, 63-letni Victor Pradera. Już w 1937 roku zamordowano w Bilbao byłego przywódcę integrystów, 73-letniego Juana de Olazábala. Tylko przypadkiem uniknął śmierci ostatni redaktor 'El Siglo Futuro’ i założyciel Agencji Fides – Manuel Sánchez Cuesta (1884-1939). Zadenuncjowany do władz i osadzony 18 lipca w więzieniu w Porlier, wydostał się stamtąd dzięki 'fortelowi’ zastosowanemu przez przyjaciół.

Atoli znaczenia udziału karlistów w powstaniu nie wolno sprowadzać do aspektu militarnego. W ponadczasowym wymiarze duchowym po wielokroć ważniejsze jest nadanie tej walce właśnie przez nich niezmazywalnego piętna wojny religijnej. Jak wiadomo, określanie powstania hiszpańskiego mianem Krucjaty ma swoich zaciętych przeciwników, mimo iż potwierdzili taką jego rangę i charakter swoim autorytetem – wskazując na fundamentalnie antykatolicki, przepojony aktami niezliczonych zbrodni, bluźnierstw i profanacji charakter reżimu republikańsko-komunistycznego, a z drugiej strony wiele przypadków męczeństwa katolików – biskupi hiszpańscy w obszernym orędziu z 1 lipca 1937 roku.

Niekiedy nawet katoliccy (na ogół orientacji liberalnej bądź chadeckiej) komentatorzy kwestionowali i kwestionują prawo do nazywania powstania Krucjatą, już to ze względu na udział w nim muzułmańskich żołnierzy z Maroka (nb., jakiż to 'nieekumeniczny’ argument) oraz pomoc udzieloną frankistom przez faszystowskie Włochy i nazistowskie Niemcy, już to wreszcie z powodu aktów przemocy, jakich dopuścili się, lub dopuścić mieli, również frankiści. Jeżeli jednak nawet uzasadnione byłyby te wątpliwości w stosunku do „en bloc” branego obozu narodowego, to nie mogą się one ostać w obliczu mistycznego wymiaru walki prowadzonej przez karlistów, którzy zawsze nieśli w swoich duszach świadomość bycia 'partią Boga’, armią obrońców boskiego „ordo”. Dla noszących na piersiach ryngrafy z Gorejącym Sercem Jezusa „requetés, „którzy przed bitwą całymi batalionami przystępowali do Komunii św., do ataku szli z okrzykiem „Viva Christo Rey,” lub z chóralnie odmawianą modlitwą „Ave Maria”, a każdego wieczoru odmawiali Różaniec, ta wojna była z pewnością Krucjatą. Dzieje współczesne nie znają drugiej takiej armii, która zasługiwałaby na miano współczesnych krzyżowców.

Zobacz też:  Czerwoni Khmerowie + Pol Pot

* * *

Nie pozbawiony znaczenia był także wkład tradycjonalistów w literaturę wojenną powstańczej Hiszpanii. 'Karlistowskim Tyrteuszem’, którego – ujęte w formę poetyckich 'kancjonarzy’ – wiersze i piosenki śpiewali „requetés,” był urodzony w 1901 roku Kantabryjczyk, założyciel (1935) i redaktor pisma 'La Tradición’, Ignacio Romero Raizábal. Ten, przede wszystkim religijny /”Rosario de Amor”; „Via Crucis en sonetos”/ poeta, ’czerwonym beretom’ poświęcił już wcześniej zbiór wierszy dedykowanych Don Alfonso-Karlosowi, w czasie wojny natomiast napisał reportaż „Czerwone berety w Asturii „/”Boinas rojas en Asturias”/ oraz powieść wojenną „Obietnica tulipana „/”La promesa del tulipán. Novela de la guerra” /.

W prozie literackiej na uwagę zasługuje, w pierwszym rzędzie, Jesús Evaristo Casariego y Fernández Noriega. Mimo młodego wieku (ur. 1913), ten Asturyjczyk ze starego szlacheckiego rodu, którego przodek był w XVI wieku gubernatorem Florydy, już przed wojną zwrócił na siebie uwagę wydaną w 1933 roku pracą „Tradycjonalizm jako doktryna prawa politycznego „/”El Tradicionalismo como doctrina de derecho político”/. Casariego walczył na froncie i dosłużył się stopnia kapitana. Nie tylko zapisem osobistych doświadczeń, ale i manifestem ideowym jego formacji była powieść „Kwiat rycerstwa „/”Flor de Hidalgos (Ideas, hombres y escenas de la guerra)”/, do której przedmowę napisał sam hr. de Rodezno. Ton duchowy, przepajający ten utwór, dobrze oddają słowa ojca głównego bohatera, Don Ignacia (będącego „najdoskonalszym wcieleniem klasycznego hiszpańskiego hidalga…”), który wzywa 22-letniego syna Fernanda do powstania „przeciwko wrogom Boga i Hiszpanii”: „Przeznaczeniem twojego pokolenia jest uratowanie Hiszpanii, a wraz z nią całego świata”. W walce tej idzie bowiem nie tylko o to, aby „obronić wystawioną na pośmiewisko Religię i zagrożoną Ojczyznę”, ale również o to, by „uratować dusze wielu pokoleń, podobnie jak to miało miejsce w Indiach „/Zachodnich/. Następna powieść Casariega: „Oblężone miasto „/”La ciudad sitada. Novela histórica del Madrid prerevolucionario y del asedio de Oviedo”/, była natomiast zbeletryzowaną kroniką heroicznej obrony oblężonej przez Czerwonych stolicy Asturii Oviedo; znamienne, że znalazł się tam polemiczny passus w stosunku do ideologii Falangi. Ostatnia powieść Casariega o tematyce wojennej – „Z własnego życia uczynili broń „/”Con la vida hicieron fuego. Novela realista de nuestro tiempo”20 Długoletni redaktor naczelny „’La Voz de Navarra’ (’Głos Nawarry’), autor m.in.: „Discurso sobre el Fuero de Navarra „(1935), „Pequena historia del Reino de Navarra” (1940) i biografii Franciszka-Ksawerego de Borbón-Parma („Nuestro Francisco Javier”, 1941). „’ PRZYPISY:’21 Jest on autorem większości biogramów karlistów w Ilustrowanej Encyklopedii Powszechnej Europejsko-Amerykańskiej. Ogólnie do dziejów karlizmu nawaryjskiego ery Franco zob. A. Villanueva, '”El carlismo navarro durante el primer franquismo”, Madrid 1998. ideokratą’

Szlak bojowy jako kapitan 'requetés 'przeszedł także, walcząc m.in. pod Samosierrą, Nawaryjczyk Jaime del Burgo Torres (ur. 1912). On także uprawiał przed wojną publicystykę (’Lealtad,’ 1932; 'Cruzados, '1934; 'Al borde de la tradición,’ 1936), działając jako sekretarz Młodzieży Jaimistowskiej w Pampelunie, a od 1934 roku szef dystryktu baskijsko-nawaryjskiego Wspólnoty. Scenerią jego epickiego fresku wojennego 'Huragan '/’Huracán’/18 jest’czerwona’ Barcelona i martyrologia jej mieszkańców, terroryzowanych przez rewolucyjne bojówki.

Trzeci z wybitnych przedstawicieli tego pokolenia karlistów w literaturze wojennej to Katalończyk Antonio Pérez de Olaguer-Feliú (ur. 1907), prawnuk gubernatora Rio de Plata i wnuk ministra wojny Alfonsa XIII. W czasie powstania napisał on szereg reportaży /”Czerwony terror w Katalonii”; „Czerwony terror w Andaluzji”/, a także opowiadania /”Ci, co zawsze, „1937/ i powieść „Miłość i krew „/”Amor y sangre. Novela de estos tiempos de guerra”/19, przesiąknięte ideą Krucjaty, której najbardziej świadomymi swej roli krzyżowcami są karliści. Na wymienienie zasługują ponadto jeszcze: publicysta /”La Espańa Tradicional y el Estado Nuevo”/ i powieściopisarz /”La enfermera de Ondarroa”/ Jorge Villarin, oraz historyk, powieściopisarz i dziennikarz20, zastępca szefa Delegatury Narodowej Prasy i Propagandy, a od 1937 roku gubernator cywilny prowincji Álava – Bask Eladio Esparza Aguinaga (1888-1961).

Z pewnością niewspółmierne w stosunku do zasług i ofiar poniesionych przez karlistów okazały się ich’udziały’ w elicie władzy Hiszpanii frankistowskiej, zdominowanej najpierw przez narodowych syndykalistów (a w oczach karlistów – niemalże bolszewików) z Falangi, a później przez katolickich technokratów związanych z Opus Dei.

Można wręcz powiedzieć, że karliści dali nowemu Państwu Hiszpańskiemu najwięcej, a otrzymali – także w sensie realizacji ich ideału politycznego – najmniej. Dlaczego tak się stało – odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, ale można wysunąć pewne przypuszczenia. Należy, przede wszystkim, pamiętać, że obóz polityczny uformowany wokół junty powstańczej, a ostatecznie wokół osoby 'Caudilla, 'gen. Franco, określający się najogólniej jako’Hiszpania Narodowa’, był reprezentatywny i szeroki, ale właśnie dlatego bardzo zróżnicowany. Z grup o wyraźnie wykrystalizowanym obliczu ideowym tworzyli go (oprócz karlistów oczywiście) m. in.: monarchiści-lojaliści i konserwatyści popierający Alfonsa XIII, narodowi katolicy z Akcji Hiszpańskiej, katolicy społeczni z Akcji Katolickiej, część chrześcijańskich demokratów z CEDA, nacjonaliści radykalni i syndykaliści z Falangi, a wreszcie ludzie nie identyfikujący się z żadnym nurtem czy ugrupowaniem, lecz o poglądach w sensie ogólnym prawicowych i narodowych.

Również samych wojskowych, członków junty powstańczej (nie wyłączając generała Franco) trudno uznać za eksponentów tej lub innej doktryny politycznej, a tym bardziej partii; byli oni konserwatystami lub nacjonalistami 'sensu largo’, którzy chcieli przywrócić w ojczyźnie’prawo i porządek’, bez sprecyzowanych poglądów ustrojowych, niekoniecznie nawet monarchistami. Generał Franco, mimo wyposażenia go w bezsprzecznie dyktatorialne kompetencje, nie był totalitarnym 'ideokratą’, który mógłby dekretować dowolnie obowiązującą wszystkich 'jedynie słuszną linię’, lecz musiał uwzględniać stanowiska różnych uczestników koalicji i szukać pomiędzy nimi wspólnego mianownika.

Zobacz też:  Dekolonizacja, czyli operacja "Czerwony Smok" w 40. rocznicę odsieczy Stanleyville

Nie tylko zresztą musiał, ale i chciał, ponieważ wbrew temu, co się pospolicie sądzi, był on – w niezałganym sensie tego słowa – politycznym’pragmatykiem’, który, co pokazał cały okres jego rządów, elastycznie dostosowywał ustrój, legitymizującą go doktrynę i ekipy kierownicze państwa do aktualnych wymogów hiszpańskiej racji stanu, tak jak rację tę pojmował i definiował. Gdy, na przykład, realne było zwycięstwo w II wojnie światowej państw 'Osi’ – promował radykalnych falangistów i dopuszczał frazeologię 'faszystowską’; gdy po zwycięskiej dla aliantów wojnie ostatnią na Zachodzie linią oporu przeciwko komunizmowi stały się partie chadeckie – na plan pierwszy wysunął działaczy Akcji Katolickiej; gdy Hiszpanii, ze względu na 'brak demokracji’, groziła całkowita izolacja w świecie – zezwolił amerykańskiemu 'protestanckiemu antychrystowi’ na utworzenie baz NATO (czego, nb., nigdy nie wybaczył mu kardynał Segura); gdy wreszcie powstanie Wspólnego Rynku (EWG) zwiększyło dystans cywilizacyjno-gospodarczy pomiędzy Hiszpanią a Europą Zachodnią, zezwolił 'technokratom’ z Opus Dei na kontrolowane reformy liberalne. Zawsze jednak pozostawiał sobie wyłączne prawo decyzji i korekty, zawsze też mógł liczyć na równie apartyjne i myślące 'państwowo’ sfery wojskowe.

’Pomys’ generała Franco na rozwiązanie sprzeczności interesów pomiędzy różnymi blokami ideowo-politycznymi był klasycznie 'żołnierski’: unifikacja /’unificación’/ strukturalna. 19 kwietnia 1937 roku wydał dekret o utworzeniu organizacji pod najdłuższą chyba nazwą w historii: łHiszpańska Falanga Tradycjonalistyczna wraz z Juntami Ofensywy Narodowo-Syndykalistycznej /FET y JONS; 'Falange Espańola Tradicionalista y de las Juntas de Ofensiva Nacional Sindicalista’/. Na ogół bez’szemrania’ przyjęli to rozwiązanie 'alfonsinos’, nacjonal-katolicy i katolicy społeczni. Podzielili się natomiast reprezentanci dwóch zantagonizowanych skrzydeł obozu narodowego: jego 'skrajna lewica’, czyli Falanga, i jego 'skrajna prawica’, czyli Wspólnota Karlistowska.

Część falangistów, z J.L. Arrese`m na czele, pogodziła się wprawdzie ze zjednoczeniem, ale inna część, z formalnym szefem Falangi – robotnikiem Manuelem Hedillą, odmówiła’kumania się z reakcją’ i nawet podniosła otwarty bunt, po którego stłumieniu Hedilla został skazany na śmierć (ułaskawiony dopiero na prośbę Hitlera).

Zwierciadlanym odbiciem tej reakcji było zachowanie karlistów. Z dwóch liderów Wspólnoty, decyzji Szefa Państwa podporządkował się hrabia de Rodezno i przyjął miejsce w kierownictwie FET y de las JONS, natomiast Fal Conde odmówił zdecydowanie połączenia się z’czerwonymi kanaliami’ /’la canalla roja’/ i zażądał bezzwłocznego proklamowania monarchii tradycyjnej. Fal Conde wrócił wprawdzie do kraju po zakończeniu wojny domowej, ale już w 1941 roku został zesłany na Majorkę, skąd mógł powrócić dopiero w 1945, i to za cenę zgody na zaniechanie działalności politycznej. Wrócił więc do zawodu adwokata i żył w rodzinnej Sewilli. W 1956 roku ogłosił jednak publicznie, że ponownie przyjmuje odpowiedzialność za Wspólnotę, za co tym razem nie spotkały go żadne retorsje. Poniekąd symboliczne jest, iż zmarł w tym samym, co Franco, 1975 roku.

Nawet jednak kariery karlistów’przyłączonych’ do frankizmu były raczej umiarkowane. Jedynym karlistą w ścisłym kierownictwie państwa, ale właśnie na wymagającym apolityczności stanowisku wojskowym, był generał Varela – pełniący urząd ministra wojny w latach 1939-1942, a w marcu 1951 roku mianowany kapitanem generalnym sił zbrojnych. Jednak cztery miesiące później – 24 lipca – generał Varela zginął w zamachu bombowym, tuż po wyjściu z mszy św. w kościele w Tetuanie; chociaż sprawców nigdy nie wykryto, karliści nie mieli wątpliwości, że autorami zamachu były 'czerwone kanalie’ z Falangi (było to bardzo prawdopodobne, zwłaszcza, że już w 1942 roku doszło do prowokacji ze strony falangistów, którzy wrzucili dwa granaty – zabijając dwie i raniąc kilkadziesiąt osób – w tłum wiernych, wychodzących z Bazyliki 'Virgen de Begońa 'pod Bilbao, po mszy za poległych 'requetés’; wśród obecnych był wówczas także Varela).

Hrabia de Rodezno był od stycznia 1938 do sierpnia 1939 ministrem sprawiedliwości. Inni karliści zajęli w miarę eksponowane pozycje już tylko w życiu naukowym i kulturalnym, albo w organach prowincjonalnych, przede wszystkim, rzecz jasna, w Nawarze. Romero Raizábal był współdyrektorem prestiżowego dziennika katolickiego’Ya’. Casariego Fernández redagował organ kombatantów 'El Alcázar’ i został profesorem Uniwersytetu Centralnego. Jaime del Burgo był delegatem prowincjonalnym informacji i turystyki w Nawarze oraz dyrektorem Biblioteki Narodowej w Pampelunie. Pérez de Olaguer kierował Instytutem Studiów Hiszpańskich; poświęcił się zresztą całkowicie ocalaniu spuścizny ideowej karlizmu 21.

Uwzględniając wszystkie powyższe okoliczności trzeba zauważyć, że jakkolwiek karlizm musiał złożyć największe ofiary na ołtarzu’pragmatycznych konieczności’, to właściwie nie mogło być inaczej właśnie dlatego, że był on formacją najbardziej wyrazistą i jednoznaczną ideowo w całym obozie frankistowskim. Wszystkich, najogólniej mówiąc, zwolenników 'partii porządku’, satysfakcjonowało pokonanie czerwonej Republiki i ustanowienie systemu autorytarnego. Monarchistów-lojalistów – także spełniona w końcu przecież obietnica przywrócenia monarchii. Katolików, bez względu na przynależność partyjną, lub jej brak – rekatolicyzacja państwa i wychowania oraz konkordat. Falangistów – utworzenie syndykatów zawodowych i ich wmontowanie w ustrój państwa.

Tylko w wypadku karlistów zaspokojenie ich postulatów programowych – restauracja monarchii tradycyjnej z legitymistycznym królem – mogło być albo pełne, albo żadne; 'tertium non datur. 'A tego 'Caudillo’ raczej nie mógł uczynić, i to nie tylko dlatego, że ryzykowałby konflikt z innymi’segmentami’ obozu narodowego, zwłaszcza z falangistami; także dlatego, że nie było jasne, kto jest 'prawowitym królem’. Nie byli tego pewni nawet legitymiści.

Zobacz też:  Antysemici i Żydzi - walka z antysemityzmem

PRZYPISY:

1 W liczbach bezwzględnych prawica (Blok Narodowy, karliści, chadecka CEDA i inni) oraz centrum (radykałowie, konserwatywni republikanie oraz nacjonaliści katalońscy i baskijscy) zdobyły większość głosów, bo 4 464 648, natomiast lewica uzyskała 4 176 156 głosów; w przełożeniu na mandaty dało to Frontowi Ludowemu 278 miejsc w parlamencie, prawicy 134, a centrystom 55. Co więcej, wybory te nie były uczciwe, ponieważ bezprawnie unieważniono głosy w kilku prowincjach.
2 Ich szefem cywilnym był natomiast José Luis Zamanillo González Camino (1904-1981).
3 Zob. 'Disposición sumándose al movimiento militar’, 14 VII 1936 [w:] HTE, t. XXX, vol. 2, s. 101 (Należy pamiętać, że pierwsze deklaracje junty powstańczej były bardzo ogólnikowe w treści; na przykład instrukcja dla Armady, jeszcze z 20 czerwca, nie wychodziła poza’propaństwowe’ frazesy typu: 'Przywrócić porządek publiczny i stworzyć państwo silne i szanowane, w którym panować będzie Pokój i Sprawiedliwość’ – cyt. za: J. Giertych, op. cit., s. 317, a dwaj członkowie junty – generałowie Mola i Cabanellas – byli republikanami i (podobno) masonami; tradycjonaliści więc wiele ryzykowali, dając wojsku 'carte blanche’).
4 Sympatykami karlizmu pośród ośmiu najwyższej rangi generałów w armii frankistowskiej byli (prócz Vareli): (mianowany pośmiertnie, w uznaniu zasług czasu Krucjaty, wodzem naczelnym) Alfredo markiz Kindelán y Duany (1879-1962) oraz bohaterski obrońca toledańskiego Alkazaru – José Moscardó Ituarte (1878-1956).
5 Po uwolnieniu utworzył w strefie’czerwonej’ tajną 'Junta Carlista’ i kierował nią aż do wyzwolenia Madrytu w marcu 1939 roku. W ostatnich miesiącach życia redagował dziennik kombatantów 'El Alcázar’.
6 Zob. 'O wojnie w Hiszpanii. Wspólne orędzie biskupów hiszpańskich do biskupów całego świata’ (tł. bp S. Okoniewski), Sandomierz 1938 (przedruk w:’Vade Mecum’ 1994 nr 6 (15), ss. 20-37). Jak słychać, obecny Episkopat hiszpański nosi się podobno z zamiarem 'przeproszenia’ (ale kogo – czyżby morderców, gwałcicieli zakonnic i profanatorów?) za tamto 'Orędzie’.
7 Nie miejsce tu na szerszą polemikę z tą zmistyfikowaną ponad wszelką miarę kwestią sojuszu’trzech faszystowskich dyktatorów’; warto jednak zauważyć, że nawet rzetelniejsi historycy lewicowi dokumentują, iż o ile wsparcie ze strony Włoch było poważne i warunkowane względami ideologicznymi, o tyle 'pomoc’ III Rzeszy była symboliczna i interesowna, a Hitlerowi wcale nie zależało na zwycięstwie Franco, tylko na przewleczeniu konfliktu dla odwrócenia uwagi od własnych działań – zob. m. in. L. Hirszowicz, 'III Rzesza i Arabski Wschód’,’Warszawa 1963, s. 64-5 i J. W. Borejsza, 'Rzym a wspólnota faszystowska’,’Warszawa 1981, s. 271 i n. Wszystko to poza tym jest niczym w porównaniu z rozmiarami wsparcia udzielonego Republice przez Sowiety, które przejęły w końcu 'de facto 'kontrolę nad jej władzami i armią.
8 W jednym z pism karlistowskich 'El Cruzado Espańol’) stwierdzono to wyjątkowo jasno już w 1931 roku: 'Jesteśmy w posiadaniu prawdy. Posiadamy prawdę religijną i patriotyczną. Jesteśmy zbawieniem dla Hiszpanii! Jak moglibyśmy nie być optymistami i nie być gotowi dokończyć dzieła? Jesteśmy po stronie Chrystusa […]. Kto stanie przeciwko nam? ’- cyt. za: A. Wielomski, op. cit., s. 10. (
9 Prawdopodobnie to właśnie karlistowski pisarz Domingo Tejera użył po raz pierwszy pojęcia’Krucjata’ w artykule z 23 października 1936 roku, zamieszczonym w 'La Unión’. Warto również przytoczyć świadectwo austriackiego monarchisty E. von Kuehnelt-Leddihna, któremu spotkany na froncie karlistowski kapitan żalił się, że jego żołnierze 'walczą tylko przeciw komunistom, socjalistom i anarchistom, a nie przeciwko niemieckim narodowym socjalistom, wrogom Pana Naszego Jezusa Chrystusa’ – zob. E. von Kuehnelt-Leddihn, 'Leftism Revisited: From de Sade and Marx to Hitler and Pol Pot’,’Washington D.C. 1990, s. 237. Swojej niechęci do nazizmu, jako ideologii antychrześcijańskiej i totalitarnej, karliści, na czele z Fal Condem, dawali systematycznie wyraz, i to ich – obok hiszpańskich biskupów – zasługą jest zablokowanie już w 1939 roku ratyfikacji, zawartej przez ministra R. Serrana Suńera, hiszpańsko-niemieckiej umowy o wymianie kulturalnej, jak również potępienie hitlerowskiej napaści na Polskę.
10 Różne aspekty udziału karlistów (nawaryjskich) w Krucjacie przedstawiają m. in.: J. Aróstegui, 'Los combatientes carlistas en la Guerra Civil Espańola (1936-1939)’, I-II, Madrid 1992; L. Fabián Blazquez, 'Riesgo y ventura de los tercios de requetés’, Madrid 1995; J. Nagore Yarnoz, 'La historia de una dejación (La Cruz Laureada de San Fernando en el escudo de Navarra)’, t. 1., Madrid 1997, R. Ollaquindia, 'Cartas de un requeté del Tercio del Rey: José María Erdozain’, Madrid 1997 i E. Herrera Alonso, 'Historia heroica del Tercio Navarra en la guerra de liberación de Espańa 1936 – 1939′, t. 1, Madrid 2001; por. także dokumentację tych czasów opracowaną przez syna jednego z szefów 'requetés’: F. J. de Lizarza Inda, 'Introducción y selección de textos de Navarra, julio de 1936′, Madrid 1980.
11 Zob. 'Cancionero carlista’, Burgos 1938.
12 Zob. 'Boinas rojas. Versos carlistas’, Pamplona 1933.
13 Pamplona 1938.
14 Ibid., s. 19 i 76.
15 Ibid., s. 60.
16 San Sebastian 1939.
17 Madrid 1953, 1957[2].
18 Pamplona 1943.
19 Sevilla [1937].
20 Długoletni redaktor naczelny’La Voz de Navarra’ (’Głos Nawarry’), autor m.in.: 'Discurso sobre el Fuero de Navarra '(1935), 'Pequena historia del Reino de Navarra’ (1940) i biografii Franciszka-Ksawerego de Borbón-Parma (’Nuestro Francisco Javier’, 1941).
21 Jest on autorem większości biogramów karlistów w Ilustrowanej Encyklopedii Powszechnej Europejsko-Amerykańskiej. Ogólnie do dziejów karlizmu nawaryjskiego ery Franco zob. A. Villanueva, „El carlismo navarro durante el primer franquismo”, Madrid 1998.

Nazywam się Bogdan i jestem autorem tego bloga, który powstał z potrzeby serca i pragnienia dzielenia się wiarą. Chrześcijaństwo to dla mnie nie tylko religia, ale codzienna droga – pełna pytań, odkryć i spotkań z Bogiem. Na blogu dzielę się refleksjami, fragmentami Pisma Świętego, modlitwami, a także przemyśleniami nad tym, jak żyć Ewangelią w dzisiejszym świecie.

Z wykształcenia teolog, a z powołania – człowiek poszukujący głębi i sensu. Staram się pisać w sposób prosty, szczery i otwarty – tak, aby każdy, niezależnie od tego, na jakim etapie drogi wiary się znajduje, mógł znaleźć tu coś dla siebie.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży – ku lepszemu zrozumieniu Boga, siebie i drugiego człowieka.