Categories Religia

UFO – Niezidentyfikowane Obiekty Latające w kontrze do religii

UFO – zjawisko fizyczne czy duchowe? (część 1)

Zwolennicy materialistycznej wersji pochodzenia UFO zdominowali mass media.

W obecnych czasach wiele XIX-wiecznych teorii materialistycznych zostało podważonych i naukowcy zaprezentowali wiele dowodów na istnienie rzeczywistości duchowej równoległej do fizycznej. Jeden z nich, amerykański lekarz dr Raymond Moody udowodnił, że ludzie w stanie śmierci klinicznej nie tylko nie tracą świadomości, ale (niektórzy) doświadczają wspaniałych przeżyć i posiadają niezwykłe zdolności. Dlatego uważam, że zagadkę UFO będzie można tylko wtedy rozwiązać, gdy spojrzy się na zjawisko integralnie; także pod względem duchowym. W prasie ufologicznej brakuje artykułów na ten temat i aby chociaż częściowo wypełnić tę lukę, przedstawię dowody świadczące o niematerialnym pochodzeniu NOL-i. Postaram się wyjaśnić tajemnicę zjawiska UFO patrząc na nie z duchowego punktu widzenia.

Wielu naukowców zajmujących się problemem UFO uważa, że zjawisko ma nie tylko fizyczny, ale też psychiczny, a nawet duchowy charakter. Amerykański psycholog dr Leo Sprinkle zajął takie stanowisko po zahipnotyzowaniu ponad 120 osób, które miały kontakt z UFOVirgil Armstong, były pracownik CIA znany z prowadzenia SKY-WATCH, uważa nawet, że 'fenomen ten jest zjawiskiem natury duchowej.’ (1) Do podobnych wniosków doszedł znany amerykański ufolog dr Allen Hynek. Powiedział on, że 'Sprawa ta jest bardziej skomplikowana, niż każdy z nas to sobie na początku wyobrażał. Ma ona aspekty paranormalne, ale również fizyczne. (…) Jeśli dowody zmuszą nas ostatecznie do przyjęcia wersji paranormalnej to ją przyjmiemy. (…) Teoria pozaziemskiego pochodzeniaNOL -i budzi pewne wątpliwości. Chodzi tu konkretnie o to, że widujemy ich za dużo. Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani? Osobiście skłaniam się ku myśleniu w kategoriach metaziemskich, swego rodzaju równoległej rzeczywistości. (…)NOL -e wydają się materializować i dematerializować. (…) Ludzie, którzy mieli przeżycia związane zNOL -ami posiedli pewne zdolności paranormalne’ (2).

Dr Hynek zauważył zatem niematerialne cechy UFO i doszedł do wniosku, że mogą pochodzić z niematerialnej rzeczywistości. Według niego zachowanie tych obiektów różni się od zachowania typowych obiektów materialnych. Potrafią się one materializować, jak też dematerializować, pojawiać na radarze, jak też z niego znikać pomimo wzrokowej obserwacji obiektu. Zdolność ta jest niemożliwa do wytłumaczenia z naukowego punktu widzenia i wprawiła w stan zakłopotania dr Jacquesa Vallee, który powiedział: 'To, co nazywamy niezidentyfikowanym obiektem latającym, nie jest w istocie ani obiektem ani też latającym. Potrafi, jak pokazują niedawne zdjęcia, zdematerializować się, a ponadto łamie powszechnie przyjęte zasady ruchu.’ (3) Zachowanie to jest podobne do zachowania duchów, gdyż one także potrafią przybierać materialną postać, niektóre pozwalają się nawet sfotografować, a czasem po dematerializacji zostawiają jakieś rzeczy. Podczas pewnego egzorcyzmu zły duch po wypędzeniu z ciała ofiary zmaterializował się i pozostawił na miejscu przegranej walki zabalsamowane ciało. Jeden z wziętych przez UFO , Joe Turner powiedział, że 'cera (tych istot) była bardzo blada, a skóra zimna w dotyku jakby były martwe’ (4). Zdjęcia duchów wykonane po materializacji podczas seansów spirytystycznych przypominają swoją ostrością zdjęcia 'Plejadan’ wykonane przez Eduarda Meiera. Amerykański ufolog Clifford Stone powiedział: 'Znam pewną osobę, która ma kontakt z istotą o imieniu Corona. Istota ta (…) jawi się jako zielonkawa poświata.'(5). Pewna wzięta przez UFO , 'Bianka, która panicznie bała się duchów, z przerażeniem ujrzała zbliżającą się we mgle białą sylwetkę. Jak się okazało, był to jej przyjaciel (’kosmita’) Carain. Prosił o wybaczenie, że tak ją przestraszył.'(6) Także zwierzęta wyczuwają duchowy charakter zjawiska, gdyż ich zachowanie wobec latających talerzy jest podobne do zachowania się wobec zjaw, duchów – są bardzo zaniepokojone i przestraszone.

Zobacz też:  Nominalist position. William of Ockham

Na niematerialną naturę UFO wskazują też ewolucje wykonywane podczas obserwacji zjawiska. Wiele z tych manewrów jest niemożliwych dla materialnych obiektów i ze względu na ogromne przeciążenia spowodowałyby ich zniszczenie. Obiekty te poruszając się z ogromną prędkością zatrzymują się w miejscu, skręcają pod kątem prostym, czy też 'latając z prędkością przeszło 20000 km/h potrafiły nagle, nie zmieniając prędkości, zmienić kierunek lotu na przeciwny.’ (7) Poza tym 20 sierpnia 1979 r. wiele osób widziało jak 'cygara z okienkami’ opuszczały 'kule’, które często się wzajemnie przenikały jakby nie były obiektami materialnymi. Nic zatem dziwnego, że coraz więcej ufologów zaczyna odchodzić od teorii materialistycznie interpretujących pojawienie się UFO . 'Naukowcy, którzy w ciągu kilku ubiegłych dziesięcioleci mieli dostęp do tysięcy raportów (A. Hynek również z racji pełnionej funkcji konsultanta sił powietrznych ds. astronomii w ramach Projektu Blue Book) i uczestniczyli w dokumentowaniu wielu przypadków nie tylko z kategorii 'bliskich spotkań’, mieli świadomość, że hipoteza wyjaśniająca zjawiskoNOL -i jako przejaw wizyt 'gości z Kosmosu’ nie znajduje uzasadnienia w świetle stwierdzanych faktów.'(8)

Francuski uczony dr Jacques Vallee początkowo uważał, żeNOL -e są materialne i pochodzą spoza Ziemi, ale później zmienił zdanie. W wyniku współpracy z dr A. Hynkiem zaproponował nową teorię ziemskiego pochodzenia latających talerzy. Stwierdził on: 'Istnieje obiekt fizyczny. Może to być latający spodek bądź jego projekcja. (…) Tym, co zachodzi w wyniku bliskich spotkań zNOL -ami, jest kontrola ludzkich wierzeń, kontrola związku pomiędzy naszą świadomością a fizyczną rzeczywistością. To, że ta kontrola naszej historii przybiera postać obserwacji gości z kosmosu, jest rzeczą drugorzędnej wagi.’ (9) Zatem dla Vallee najważniejsza w zjawisku UFO jest istota (treść) kontroli, a nie jej sposób (forma), na której głównie skupiają się badacze. Kontrola ta w przeszłości mogła przybierać inne postacie i dostosowywać do rozwoju cywilizacyjnego ludzkości. Podając się za istoty pozaziemskie z cywilizacji o wyższym stopniu rozwoju chcą może uzyskać większe zaufanie dla swoich przesłań niż gdyby powiedziały o sobie prawdę.

Badaniem dowodów ingerencji 'kosmitów’ w dzieje ludzkości zajmuje się specjalna pseudonauka zwana paleoastronautyką. Dziedzinę tą trudno nazwać nauką, gdyż jej zwolennicy nie posługują się metodą naukową. Dla wcześniej przejętej tezy obecności 'kosmitów’ starają się znaleźć jak najwięcej dowodów, w przeciwieństwie do naukowców, którzy na podstawie jak najszerszego materiału dowodowego starają się zbudować jak najbardziej prawdopodobną teorię. Niektórzy poszukiwacze 'kosmitów’ działają z takim fanatyzmem, że posuwają się nawet do manipulacji niektórymi faktami. Aby dopasować je do swojej teorii przeinaczają oczywiste dane, np. podając inne niż rzeczywiste wymiary piramidy Cheopsa. Najbardziej znany poszukiwacz śladów odwiedzin przybyszy z innych planet, Erich von Däniken, przyczynił się do rozpowszechnienia poglądu, że na powstanie w czasach prehistorycznych wielu wyobrażeń człowieka na temat 'bogów’ wpłynęły obserwacje i zetknięcia z UFO . Utrzymuje, że zarówno dawne, jak i nowe obserwacje UFO można wyjaśnić jako wizyty 'przybyszów z kosmosu’. Trafnie przy tym dostrzega kontrolę rozwoju ludzkości przez 'kosmitów’, ale zbytnio ją rozszerza. Do pozostałości po 'kosmitach’ zalicza budowle (wielka piramida Cheopsa), czy też dokumenty naukowe (mapa Piri Reisa).

Zobacz też:  The Social Teachings of John Paul II

Według Dänikena już w czasach prehistorycznych dysponowali oni tak wysoko rozwiniętą techniką, że przybyli na Ziemię, 'stworzyli’ człowieka obdarzając go inteligencją oraz kontrolując jego postęp cywilizacyjny. Powołuje się przy tym na wyrwane z całości fragmenty Biblii, materialistycznie zniekształcając chrześcijańskie objawienie. Däniken twierdzi, że w Starym Testamencie jest wiele aluzji do latających talerzy zaś Jezus z Nazaretu był istotą pozaziemską. W tak symbolicznej wizji Ezechiela, a nawet w Gwieździe Betlejemskiej potraf się doszukaćNOL -i. Trafnie co prawda zauważa, że w pierwszym zdaniu Biblii słowo 'Bóg’ w języku pierwotnym użyte jest w liczbie mnogiej, jednak błędnie interpretuje ten fakt. Natchniony autor użył słowa 'Elohim’, aby wyrazić występowanie Boga w postaci trzech Osób Boskich, czyli Trójcy Świętej oraz udział każdej z Nich w akcie stwarzania świata.

Däniken jest najbliżej prawdy interpretując fragment z Księgi Rodzaju o synach bożych, którzy współżyli z kobietami. Utożsamia tych synów bożych z przybyszami z kosmosu i ma rację, ale nie w sensie materialistycznym, tylko duchowym. Ci synowie boży pochodzą z nieba, ale nie z materialnego, lecz duchowego. Według 'Katechizmu Kościoła Katolickiego’: 'niebo wskazuje miejsce stworzeń duchowych – aniołów, które otaczają Boga’. Jedna z największych mistyczek, Anna Katarzyna Emmerich opisała kim byli naprawdę ci tajemniczy synowie boży: 'Widywałam często, że gdy aniołowie upadli, pewna ich liczba przez chwilę żałowała i nie zapadła się w głębinę jak inne, i że im właśnie później Pan Bóg na miejsce pobytu przeznaczył odludną, bardzo wysoką i niedostępną górę, która podczas potopu zamieniła się w morze, mam na myśli Morze Czarne. Ci aniołowie mogli działać na ludzi, o ile ludzie oddalali się od Boga. Po potopie zniknęli z tego miejsca i przenieśli się w powietrze, dopiero w dzień sądu ostatecznego do piekła zostaną wtrąceni.(…) Widziałam jak potomkowie Kaina stawali się coraz bezbożnymi i zmysłowymi. Coraz wyżej wstępowali na ową górę, zaś upadli aniołowie zabrali ze sobą wiele z owych niewiast, panując całkowicie nad nimi i pouczając we wszystkich sztukach uwodzenia. Dzieci ich były bardzo wielkie, miały wprawę w rozmaitych rzeczach i posiadały też różne dary i były wyłącznymi narzędziami złych duchów.(…) Widziałam ich dźwigających z łatwością na górę wielkie kamienie, widziałam jak coraz wyżej się wspinali i dzieła podziwienia godne spełniali. Potrafili robić obrazy z kamienia i kruszcu, zaś Boga już wcale nie znali, chociaż rozmaitym przedmiotom cześć boską oddawali.'(10)

Zatem istniała na Ziemi starsza cywilizacja, ale nie materialnych kosmitów, tylko upadłych aniołów, które są istotami duchowymi. Miały one na ludzkość zły wpływ, gdyż spowodowały powstanie bałwochwalstwa. Przyczyniły się do postępu materialnego (technicznego), co pociągnęło za sobą duchowy regres. Ludzkość za odejście od Boga spotkała kara, jaką był potop. Upadłe anioły zmieniły tylko miejsce działania i obecnie przebywają w powietrzu. Chrystus ostrzegał, że tak jak przed potopem, tak też będzie przed końcem świata. Dzięki trafnemu porównaniu przez Danikena 'kosmitów’ z upadłymi synami bożymi, można w czasach wzrostu ich aktywności lepiej poznać ich naturę.

Obecnie dominuje jeszcze pozytywistyczny materializm oparty na kulcie techniki. Ostatnio jest coraz bardziej zagrożony, dlatego ukazała się jego unowocześniona postać, zwana paleoastronautyką. Dowody na istnienie świata duchowego wyjaśniane są przez Danikena ingerencją istot na wyższym poziomie techniki. Popełnia on błąd Gagarina, który wszystko sprowadzał do świata materialnego. Po powrocie z orbity okołoziemskiej stwierdził, że Boga nie ma, ponieważ Go nie zobaczył. Däniken posługuje się swego rodzaju dialektyką, która jest bliska dialektyce komunistycznej, według której religia jest opium dla mas, Chrystus – komunistą, a proletariusze wszystkich krajów powinni się łączyć. Däniken zaś uważa, że kosmici stworzyli religię, aby łatwiej manipulować rozwojem ludzkości, Chrystus był kosmitą; zaś proletariuszy zastąpił kosmitami (chociaż ich istnienie może być tylko kwestią wiary).

Zobacz też:  Czy David Irving zwariował?

Jednak te próby odrestaurowania materializmu nie przydadzą się na wiele, gdyż jego epoka nieuchronnie zmierza do końca. Skutki szybkiego postępu technicznego są coraz bardziej widoczne na przykładzie stanu środowiska naturalnego. Prawdziwy rozwój nie jest osiągany dzięki technice, która odrywa człowieka od przyrody (i jego samego) oraz powoduje powstanie między nimi konfliktu. Przed nauką zawsze będą jakieś tajemnice, postęp naukowy nigdy nie rozwiąże wszystkich ludzkich problemów. Postęp techniczny ma wiele wspólnego z żądzą: gdy zostanie zaspokojona jedna zachcianka, pojawia się następna. Rzekomi 'kosmici’ wpływali na ludzkość nie tylko w czasach prehistorycznych, ale także w czasach nowożytnych. Przyczynili się do powstania wielu sekt. Najbardziej błędne tezy Świadków Jehowy, takie jak np. zakaz transfuzji krwi, czy posługiwania się krzyżem, zostały przekazane jednemu z przywódców sekty, Josephowi Rutherfordowi przez ducha, który podawał się za Plejadanina. (…) Nic zatem dziwnego, że na posłania od 'kosmitów’ powołuje się Świątynia Trapezoidu, czyli Kościół Szatana Antona Szandora La Veya. Idea ewakuacji wybranych na Wenus pochodzi od ezoterycznej grupy 'Złota Jutrzenka’, której czołową postacią był Aleister Crowley, który lubił być nazywany Bestią 666 lub Bafometem. {Założył on później satanistyczną sektę Ordo Templi Orientis). Poszukiwanie wyższych bytów, nieznanych bytów jest starym tematem okultyzmu. Niektórzy sataniści przyznają, że zainteresowanie latającymi talerzami doprowadziło ich do okultyzmu. Później dowiedzieli się kto za tym wszystkim stoi i stali się jego wyznawcami.

PRZYPISY:

(1) Nie z tej ziemi, nr 2, luty 1993, s. 45
(2) Raymond Fowler, Sprawa Andreassonów – faza 2, NOLPRESS, Białystok 1993, s. 234
(3) D. Ash, P. Hewitt, Ludzie jak bogowie, Limbus, Bydgoszcz 1992, s. 91
(4) Nie z tej ziemi, nr 10, październik 1991, s. 40-41
(5) UFO , rok 3, nr 3(11), s. 19
(6) Maurice Chatelain, Wysłannicy z Kosmosu, Wydawnictwo 4&F, Warszawa 1992, s. 76
(7) Tamże, s.22
(8) UFO , op. cit., s. 19
(9) Raymond Fowler, op. cit., s. 235
(10) A.K. Emmerich, Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki jego Marii wraz z tajemnicami Starego Przymierza, ARKA, Wrocław 1993, s. 78

Virtual Vendée’s Editorial Note
Tekst cytujemy za pismem narodowo-konserwatywnym 'Rojalista’ nr 4 (24)/1997 i nr 1 (25)/1998. http://www.omp.w.pl
Uważamy ten materiał za cenny, by nie rzec wybitny. Szkoda, że nazwisko autora nie gości częściej na łamach prasy. Niestety artykuł ma również pewien mankament: miesza objawienia oficjalnie uznane przez Kościół z takimi, które imprimatur nie posiadają.

Nazywam się Bogdan i jestem autorem tego bloga, który powstał z potrzeby serca i pragnienia dzielenia się wiarą. Chrześcijaństwo to dla mnie nie tylko religia, ale codzienna droga – pełna pytań, odkryć i spotkań z Bogiem. Na blogu dzielę się refleksjami, fragmentami Pisma Świętego, modlitwami, a także przemyśleniami nad tym, jak żyć Ewangelią w dzisiejszym świecie.

Z wykształcenia teolog, a z powołania – człowiek poszukujący głębi i sensu. Staram się pisać w sposób prosty, szczery i otwarty – tak, aby każdy, niezależnie od tego, na jakim etapie drogi wiary się znajduje, mógł znaleźć tu coś dla siebie.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży – ku lepszemu zrozumieniu Boga, siebie i drugiego człowieka.