Krzyżowcy z rodu Piasta
Na początku XIII w. ziemie Mazowsza, Kujaw i Pomorza nawiedziła seria łupieżczych najazdów. Plemiona pogańskich Prusów wykorzystały osłabienie Polski, przechodzącej wtedy okres rozbicia dzielnicowego. Krwawe rajdy barbarzyńców z północy rychło spustoszyły całe pogranicze. Polscy książęta, miast zapewnić bezpieczeństwo swym poddanym, zaangażowali się tymczasem w bezsensowną, bratobójczą wojnę…
27 listopada 1095 r. na synodzie w Clermont Ojciec Święty Urban II wezwał do obrony Grobu Pańskiego przed muzułmanami, którzy „zniszczyli ołtarze, plugawiąc je swymi niegodnymi czynami. Obrzezali chrześcijan, obryzgując krwią ołtarze i oblewając nią chrzcielnice. Tym zaś, których chcieli udręczyć haniebną śmiercią, rozcięli brzuchy, wydarli z nich jelita i przywiązali je do pala, następnie pognali nieszczęsnych naokoło, biczując ich, aż ich zabili – leżących na ziemi z wystającymi wnętrznościami…„
Papieski apel o zorganizowanie zbrojnej wyprawy, celem wyzwolenia Ziemi Świętej, spotkał się z żywiołową reakcją zgromadzonych. Rozległ się potężny krzyk: „Deus lo volt! – Bóg tak chce!„
Tak rozpoczęła się epoka krucjat – zbrojnych pielgrzymek (w średniowiecznej łacinie słowa crucesignatus – krzyżowiec oraz peregrinus – pielgrzym były synonimami!), wymierzonych zrazu w mahometan, potem zaś i w innych wrogów Kościoła – pogan, heretyków, także osób obłożonych klątwą.
Idea wypraw krzyżowych spotkała się z żywym oddźwiękiem także na ziemiach polskich. Wprawdzie zachowane źródła skąpo informują o krucjatowym zaangażowaniu naszych przodków, uważa się jednak, iż był on wcale niemały. Odnotowano wszak obecność Lechitów wśród uczestników Drugiej, Trzeciej i Piątej Krucjaty Lewantyńskiej, jak też w pomniejszych wyprawach. W szeregach obrońców Grobu Pańskiego znalazło się przynajmniej dwóch książąt piastowskich, Henryk Sandomierski i Kazimierz Opolski, obaj z licznymi hufcami.
Pewne cechy wojny religijnej miały też boje Bolesława Krzywoustego z Pomorzanami (1102-1122). Jego syn Mieszko Stary, na czele pokaźnych zastępów, dołączył do krucjaty przeciw Słowianom Połabskim (1147). Cztery dekady później Leszek Czarny przyjął krzyż, wraz z małopolskim rycerstwem, przeciw najeźdźcom mongolskim. Przez prawie pół wieku (1217-1261) lechiccy wojownicy, w tym co najmniej sześciu książąt piastowskich, angażowali się w krucjaty pruskie.
Ochronę pogranicza przed atakami Prusów polscy władcy usiłowali powierzyć zakonom rycerskim – joannitom, kalatrawensom, braciom dobrzyńskim, wreszcie Krzyżakom (dziś rozmaici pismacy zgłaszają do księcia Konrada Mazowieckiego pretensje, że ten, sprowadzając Krzyżaków w Roku Pańskim 1226 nie przewidział, iż wystąpią oni przeciw Polsce 82 lata później…).
Celem napaści pogan byli też Prusowie nawróceni na chrześcijaństwo oraz działający wśród nich misjonarze-cystersi. W 1217 r. Ojciec Święty Honoriusz III zezwolił biskupowi Chrystianowi na powołanie wojsk krzyżowych, chroniących pruskich neofitów, zaś rycerstwu z „dwóch księstw Polski, które są w bliskim sąsiedztwie pogan” na wypełnienie ślubów krucjatowych przez uczestnictwo w odpieraniu pogańskich najazdów.
Pierwsze krucjaty pruskie, przeprowadzone szczupłymi siłami, nie dały namacalnych rezultatów. Poganie rośli w siłę, a ich napady stawały się coraz zuchwalsze. Jakby nie dość było nieszczęść, między władcami piastowskimi wybuchła wojna domowa. W skrytobójczym zamachu zginął Leszek Biały. Władysław Laskonogi ratował się ucieczką na Śląsk, gdzie zginął haniebną śmiercią. Henryk Brodaty prowadził zażartą walkę z Konradem Mazowieckim o dzielnicę małopolską, zaś z Władysławem Odonicem o Wielkopolskę…
Hierarchia Kościoła z arcybiskupem gnieźnieńskim Pełką na czele pospieszyła z mediacją. Prośbą, rzeczowym argumentem, a nieraz i groźbą ekskomuniki przywodzono wojowniczych Piastów do stołu rokowań. Ci, jak krnąbrne dzieci, zrywali układy, wszczynali waśnie i krwawe zatargi, zdając się nie dostrzegać nadciągającego z zewnątrz niebezpieczeństwa…
A jednak idee krucjatowe miały ogromną moc, zmuszając do stanięcia w jednym szeregu nawet najzagorzalszych przeciwników. Na przełomie stycznia i lutego 1235 r. wyruszyła do Prus wielka wyprawa krzyżowa. Pięciu książąt piastowskich, jak i dwóch pomorskich władców, złożyło uroczyste śluby i przyjęło znak krzyża. Z dzielnicy wielkopolskiej przybył Władysław Odonic, dux Polonie. Henryk Brodaty wiódł rycerstwo małopolskie. Kazimierz Konradowic reprezentował Kujawy. Henryk Pobożny prowadził hufce śląskie. Wraz z nimi stanęli: Konrad Mazowiecki, Świętopełk Gdański i brat jego, Sambor Lubiszewski, a także krzyżacki mistrz krajowy Herman Balk. Siły sojuszników tworzyły armię, „jaka nigdy jeszcze nie była widziana w Prusach” (Dusburg). Najpotężniejsza w XIII wieku koalicja polsko-pomorska niosła krzyż w głąb wrogich, pogańskich krain.
Nad rzeką Dzierzgoń napotkano główne siły pruskie. Wojska pomorskie dokonały manewru oskrzydlającego, wychodząc na tyły wroga. Bitwa zamieniła się w pogrom pogan. Na pobojowisku naliczono ponad pięć tysięcy poległych nieprzyjaciół. Potęga Prusów była złamana. „Krzyżowcy z radością, chwaląc łaskę Zbawiciela, powrócili do swoich krajów” (Dusburg).
Wiara w Chrystusa była w Polsce epoki piastowskiej płomieniem, który łatwo mógł zgasnąć. Nie minęło wiele lat od chrztu Mieszka I, gdy dała znać o sobie reakcja pogańska – buntownicy mordowali biskupów i księży, palili kościoły, przywracali stare wierzenia. Kraj pustoszyły najazdy pogańskich sąsiadów – Pomorzan, Prusów, Litwinów, Jaćwingów, potem Mongołów. Kontakty z Niemcami – marchiami wschodnimi, cesarstwem, Zakonem Krzyżackim – posługującymi się religią iście po bizantyjsku, również mogły wprowadzić zwątpienie w niejedno serce. Sami wreszcie mieszkańcy kraju nad Wisłą i Wartą, z ich władcami na czele, dalecy byli od doskonałości.
A przecież to w tamtych wiekach – gdy możni i prosty lud z uwagą wsłuchiwali się w słowa misjonarzy, gdy pod toporem rębacza padały chramy i „święte” dęby, a zbrojni wojownicy strzegli niespokojnego pogranicza – to właśnie wtedy kładziono mocne fundamenty pod przyszłe przedmurze chrześcijaństwa.
