Robert Brasillach – Jacek Trznadel

Robert Brasillach – świadek Katynia

Mało która katastrofa zaważyła tak na polskiej wyobraźni, jak mord katyński. Mało która katastrofa została tak niezauważona przez pisarzy polskich jak mord katyński. Tą dysproporcję zauważył i znakomicie zanalizował przed kilku laty Jacek Trznadel w książce 'Powrót rozstrzelanej armii’, który szukał przyczyn takiego stanu rzeczy m.in. w wyjątkowym charakterze zbrodni katyńskiej (brak bezpośrednich świadków, brak 'ocalonych’), jak i w niechęci polskich i nie tylko polskich intelektualistów do mieszania się w 'nieswoją’, 'nieczystą’ sprawę rozgrywaną przez propagandę niemiecką i sowiecką.

Stąd tak mało tych innych świadków Katynia – tych, którzy odważyli się tam pojechać wiosną 1943 roku, by zdać relację z miejsca kaźni, a także tych, którzy odważyli się po 1945 roku, by siłą swojej wyobraźni zaświadczyć tragedii. Tym bardziej ciekawe muszą nam się wydać te nieliczne świadectwa, które pozostawili ludzie pióra. W powszechnym obiegu są już – niewątpliwie najciekawsze – relacje Józefa Mackiewicza; zebrane ostatnio troskliwie przez prof. Trznadla w książce ’Mackiewicz o Katyniu’ (Warszawa 1997); znamy również wspomnienie (Czasy wojny, Gdańsk 1990) oraz raporty katyńskie Ferdynanda Goetla. Mniej wiemy natomiast o pisarzach zachodnioeuropejskich, którzy byli w Katyniu i zaświadczyli piórem o swoich wrażeniach z tego pobytu. Jednym z nich był Robert Brasillach, a jego relacja z Katynia jest tym istotniejsza, że tragicznie zaważyła na losach tego pisarza.

Kilka słów o Brasillachu(l). Urodził się 31 marca 1909 roku w Perpignan na południu Francji. Był więc rówieśnikiem Andrzejewskiego, rówieśnikiem pisarzy zaliczanych w naszej literaturze do tzw. pokolenia 1910, pokolenia, które we Francji historycy określili mianem 'nonkonformistów lat 30.'(2). Ojciec Brasillacha, Arthemil, był oficerem w armii francuskiej; służył w Maroku, gdzie w 1912 roku przeniosła się jego żona wraz z małym synkiem i jego młodszą siostrą. Pobyt w Rabacie należy do najszczęśliwszych chwil w życiu Brasillachów, sielankę przerywa wszakże wybuch I wojny światowej – Marguerite Brasillach wraz z dziećmi wraca do Francji, by niemal tuż po przyjeździe dowiedzieć się o śmierci męża zabitego w walce z Marokańczykami. W 1915 roku matka Brasillacha powtórnie wychodzi za mąż i przenosi się do Sens. Jej syn wiele czyta, znakomicie się uczy, wykazuje oznaki talentu pisarskiego – swój pierwszy artykuł literacki drukuje w miejscowym piśmie w roku 1923, a więc w wieku zaledwie 14 lat.

Kariera Brasillacha jako krytyka literackiego nabiera prawdziwego rozpędu w Paryżu, gdzie na początku lat 30. rozpoczyna naukę w prestiżowym liceum Louis-le-Grand, a następnie studiuje w l’École Normale Superieure rozpoczynając jednocześnie regularną współpracę z prawicową prasą paryską: 'Candide’, 'La Revue Française’ i – zwłaszcza – z prestiżową ’Action Française’.

Dlaczego z prasą prawicową, dlaczego z 'Action Française’? Biograf pisarza, Anne Brassié wskazuje m.in. na młodzieńczą przekorę Brasillacha i grona jego przyjaciół (T. Maulnier, R. Vailland, G. Blond, M. Bardeche), którzy zdecydowali się przyłączyć do 'Action Française’ w momencie, gdy pismo, po umieszczeniu go przez Watykan na indeksie, opuszczać zaczęli najwierniejsi współpracownicy. Pod przekorą kryło się jednak coś więcej. Brasillach, jak zresztą wielu jego rówieśników, pozostawał pod silnym wpływem pisarzy związanych z 'Action Française’, Jacquesa Bainville’a, Henri Massis’a, Leona Daudeta i – zwłaszcza – Charlesa Maurras’a. Z tym ostatnim łączyła go wspólnota przekonań politycznych (elitaryzm, nacjonalizm, pogarda dla demokracji i liberalizmu, antykomunizm) i – szczególnie – ideałów estetycznych.

Maurrasowski kult klasycyzmu, kult ziemi i przodków, uwielbienie antyku, kultury śródziemnomorskiej, podkreślanie znaczenia tradycji, ładu, starożytnych cnót, wszystko to musiało silnie przemawiać do Brasillacha, wkrótce autora książek o swoich ukochanych pisarzach – Wergiliuszu (Presence de Virgile) i Corneille’u, a także twórcy kongenialnej, jak zgodnie oceniają krytycy, 'Antologii poezji greckiej’.

Artykuły Brasillacha poświęcone współczesnej literaturze francuskiej są czytane i komentowane. Duży szum wzbudza jego artykuł z 1931 roku o końcu epoki 'powojennej’ i związane z nim wywiady, jakie przeprowadza z wybitnymi pisarzami francuskimi (m.in. Valéry’m, Superviellem, Paulhanem). Wrażliwość, erudycja, piękny styl czynił zeń czołowego krytyka literackiego najmłodszej generacji. W 1935 wydaje zbiór esejów 'Portraits’ poświęconych najważniejszym wówczas pisarzom francuskim, m.in. Colette, Maurras’owi, Barres’owi, Proustowi, Giraudoux, Morandowi, Malraux i elitaryzm, nacjonalizm, pogarda dla demokracji i liberalizmu, antykomunizm. Brasillach próbuje też swoich sił jako krytyk teatralny, jest – wraz z Maurice’m Bardeche’m(3) – autorem klasycznej dzisiaj 'Historii kina’ (1935), pisze wreszcie kolejne powieści (’Le Voleur d’étincelles’, 'Enfant de la nuit’, 'La Marchand d’oiseaux’, 'Comme le temps passe’, 'Les Sept coleurs’). Powtarza się w nich charakterystyczna i zaskakująca zarazem w przypadku człowieka dwudziestoparoletniego nostalgia za przeszłością, apologia przemijającej młodości, zachwyt nad urodą ziemi rodzinnej, apologia przyjaźni i szczęścia.

Przełomową datą w życiu pisarza miał okazać się 6 luty 1934 roku. Po wyjściu z teatru Brasillach trafia w sam środek krwawych starć między policją a tłumem, prawicowych najczęściej, demonstrantów, którzy wylegli tysiącami na ulicę protestując przeciw lewicowemu rządowi i demokracji. Brasillach widzi w tych zamieszkach zapowiedź rewolucji, która obali III Republikę. Po 6 lutego opowiada się po stronie faszyzmu, tego, jak go nazywał 'le mal du siecle’.

Główną trybuną literacką i – coraz dlań ważniejszą – publicystyczną Brasillacha będzie odtąd tygodnik 'Je Suis Partout’, założony w 1930 roku przez znanego wydawcę Fayarda(4). Pismo było związane z prawicą francuską, ewoluując w kierunku radykalnym, narodowo-socjalistycznym, a więc czegoś, co miało być francuskim faszyzmem. Początkowo uwaga pisma skupiała się na problematyce międzynarodowej, zgodnie z tytułem pisma, który w polskim tłumaczeniu brzmiałby 'Jestem Wszędzie’. Po wyborach parlamentarnych w 1936 i zwycięstwie Frontu Ludowego dotychczasowy wydawca, Fayard, zrezygnował z publikowania tygodnika. Pismo stało się własnością swoistego 'sowietu’ młodych dziennikarzy i pisarzy, sympatyków 'rewolucji narodowej’, deklarujących otwarcie swe sympatie dla Mussoliniego i Franco, zainteresowanych ewolucją Francji w kierunku faszystowskim, wściekle atakujących Żydów, liberałów i komunistów. W tygodniku Brasillach pisze m.in. głośne felietony, w których ostro atakuje intelektualistów i pisarzy związanych z Frontem Ludowym. Wiosną 1937 zostaje nominalnym redaktorem naczelnym pisma, po rezygnacji dotychczasowego redaktora, Pierre’a Gaxotta.

W faszystowskich sympatiach utwierdza pisarza m.in. znajomość z Leonem Degrellem, twórcą ruchu Rexistowskiego w Belgii oraz pobyt w ogarniętej wojną domową Hiszpanii. Ta ostatnia stanie się tematem dwu książek Brasillacha: 'Kadetów Alkazaru’ (1936) oraz 'Historii wojny w Hiszpanii’ (1939). Hitleryzm będzie budził dwuznaczne reakcje pisarza. Brasillach entuzjazmował się włoskim 'l’uomo fascista’, natomiast – wyznawał że 'przed narodowym socjalizmem niemieckim zatrzymujemy się pełni wątpliwości i niepokoju… Przed tym konstruktem nowego człowieka mówimy sobie: czy jest on dozwolony?’ Znamienny też będzie atak pisarza na powieść Alfonsa de Chateaubrianda 'La Gerbe des forces’, w której skrytykuje religijny wręcz, jego zdaniem, kult tego pisarza dla wszystkiego, co reprezentują Niemcy i hitleryzm. Im mocniej będzie Brasillach dostrzegał, nie bez fascynacji, o czym świadczy jego sprawozdanie z jednego ze zjazdów NSDAP w Norymberdze, potęgę III Rzeszy, tym silniej i boleśniej będzie świadom słabości Francji. Stąd m.in. będzie wypływało antywojenne stanowisko Brasillacha i 'Je Suis Partout’, stąd jego 'germanofilizm’, który początkowo będzie raczej 'germanofilizmem rozumu’ i dopiero tuż przed ostateczną klęską III Rzeszy stanie się – co zresztą rzuca znamienny rys na charakter Brasillacha – 'germanofilizmem serca’. Gdy mowa o stanowisku środowiska 'Je Suis Partout’ wobec Polski, warto zauważyć, iż żywiło ono spore nadzieje z antykomunistycznym, jak go postrzegano, rządem Rydza-Śmigłego, krytykowało głośny artykuł Déata 'Mourir pour Dantzig?’ i odmawiało dyskusji na temat rewindykacji niemieckich kosztem Polski. Odmiennie też niż w przypadku Czechosłowacji, w piśmie pojawi się artykuł akceptujący ideę wojny za Polskę(5). Nie zmieniało to jednak zasadniczego wrogiego wojnie z III Rzeszą stanowiska tygodnika, stanowiska pokrywającego się zresztą z postawą ówczesnej prawicy francuskiej(6).

Swoją drogę do faszyzmu najciekawiej Brasillach opisał w wielokrotnie wznawianych pamiętnikach 'Notre avant-guerre’, wydanych po raz pierwszy w 1940 roku. Dał tam definicję swego, jak go nazwał Louvrier, faszyzmu impresjonistycznego, który dlań nie był doktryną polityczną czy ekonomiczną, ale przede wszystkim pewną postawę duchową. Faszyzm, pisał Brasillach, to przede wszystkim duch nonkonformizmu, sprzeciwu, zwłaszcza zaś braku respektu wobec burżuazji. To także duch sprzeciwu wobec wszelkich przesądów, klasowych i każdych innych. 'To wreszcie duch przyjaźni, którą chcielibyśmy podnieść aż do poziomu przyjaźni narodowej.’

Po wybuchu wojny francusko-niemieckiej Brasillach został zmobilizowany. Wkrótce znalazł się w niewoli niemieckiej, gdzie przebywał do 31 marca 1941 roku. Jeszcze w czasie pobytu w obozie nawiązuje powtórnie współpracę z 'Je Suis Partout’. Tygodnik wznowiono na początku 1941 roku. Pismo deklarowało obronę 'punktu widzenia nacjonalizmu francuskiego’, popierając rząd francuski i jego politykę kolaboracji z III Rzeszą. Z biegiem czasu Brasillach stanął na czele największych krytyków Pétaina zarzucając Vichy zbytni ’konserwatyzm’ i kunktatorstwo w realizacji polityki kolaboracji. W pierwszym numerze 'Je Suis Partout’ został przedrukowany stary artykuł Brasillacha, 21 marca wydrukowano artykuł napisany przezeń w niewoli. Od 25 kwietnia pisarz figuruje znowu jako redaktor naczelny i pozostaje nim aż do 1943 roku. Pismo nie mając poważnej konkurencji cieszyło się dużą popularnością, osiągając pod koniec okupacji nakład 300 tys. egzemplarzy.

Brasillach popierał politykę ’kolaboracji’ z Niemcami z kilku powodów. Był przekonany, że Francja jest zbyt słaba, a czas okupacji może sprzyjać budowie 'francuskiego faszyzmu’. Wierzył, że tylko Niemcy mogą obronić Francję i Europę przed bolszewizmem. W proniemieckiej i antysowieckiej postawie utwierdził Brasillacha pobyt w Katyniu.

W książkach poświęconych życiu pisarza panuje dość ważna rozbieżność, co do tego, kiedy ów pobyt miał miejsce, w kwietniu (Louvrier) czy później (Bardeche). Czytając uważnie sprawozdanie Brasillacha, wydaje się, iż przyznamy rację Bardeche’owi, który podaje datę czerwiec 1943 roku. Relację z tego pobytu Brasillach zamieścił w 'Je Suis Partout’ 9 lipca 1943 roku (7). Wcześniej, 30 kwietnia 1943 roku, opublikował artykuł z Céline’owskim tytułem 'Bagatelles pour le masacre’ (Pogromowe drobiazgi).

Brasillach zauważał w 'Bagatelles…’, że w Katyniu walka rozpoczęta z powodu Polski we wrześniu 1939 roku zatoczyła pewien diabelski krąg. Winą za taki tragiczny obrót rzeczy obciążał nie tylko Rosjan, ale i Anglię. W samej zbrodni katyńskiej, w fakcie, iż Sowieci zdecydowali się wymordować Polaków w Katyniu, a nie np. na Syberii znajdywał Brasillach kolejny dowód, iż Związek Sowiecki nie tylko nie obawiał się agresji ze strony III Rzeszy, ale – przeciwnie – to państwo Stalina przygotowywało się do ataku już nawet nie na Niemcy, ale na cały Zachód. Stąd ostrzeżenie kierowane przez Brasillacha do 'dobrych burżujów francuskich’: Katyń powinien im przypomnieć, iż – wbrew popularnej wówczas tezie – rewolucja marksistowska nie przeszła w fazę 'burżuazyjną’ i 'nacjonalistyczną’, ale pozostała tą samą 'barbarią bolszewicka’ z roku 1917, zainteresowaną nie współpracą z Zachodem, ale jego całkowitym podbojem. Pozostaje więc tylko sojusz z Niemcami w walce ze wspólnym wrogiem – tak brzmiała polityczna konkluzja Brasillacha (8).

Podobne wnioski wysnuł pisarz z pobytu w lesie katyńskim. Artykuł Brasillacha jest w gruncie rzeczy reportażem próbującym niejako 'na gorąco’ rekonstruować wrażenia i myśli pisarza z jego wizyty w Katyniu. Najciekawszy jest tutaj bardzo sugestywny, wyrafinowany literacko, opis miejsca zbrodni, pomordowanych oficerów polskich. Za pomocą barokowych, turpistycznych metafor i porównań Brasillach stara się tu oddać przede wszystkim to, co porażało w Katyniu niemal wszystkich: straszliwy zapach. Ów opis przeplata się z dokonywaną niejako ad hoc polityczną analizą. Basillach miał nadzieję, iż Katyń uświadomi Polakom i Francuzom niebezpieczeństwo bolszewizmu i skłoni ich ku koncepcji sojuszu z Niemcami. Charakterystyczny jest też krytycyzm pisarza wobec Kościoła katolickiego. Brasillach, który sam był katolikiem, często krytykował Kościół katolicki we Francji za jednostronną, jego zdaniem, postawę w czasie wojny (np. za potępienie deportacji Żydów z Francji, po sierpniu 1944 za brak reakcji na épuration). Tekst o Katyniu był jednym z ostatnich, jakie Brasillach opublikował w 'Je Suis Partout’.

Od dawna krytykowany przez redakcyjnych kolegów za 'miękkość’ (sprzeciwia się radykalnej retoryce tygodnika, demagogicznej jego zdaniem w świetle ówczesnej sytuacji międzynarodowej) – odchodzi z pisma. Podejmuje współpracę z ’Revolution Nationale’, zakłada 'La Chronique de Paris’, pismo poświęcone współczesnej literaturze francuskiej. Publikuje też powieść 'Six heures a perdre’ oraz zbiór szkiców literackich 'Les Quatre Jeudis’.

W sierpniu 1944 do Paryża wkraczają wojska alianckie. We Francji od dawna trwa zimna, a teraz już wręcz gorąca wojna domowa między zwolennikami rządu francuskiego w Vichy a zwolennikami de Gaulle’a, w której to wojnie sporą rolę odgrywają komuniści. W sierpniu 1944 przybiera ona postać epuration, 'czystki’, która często miała charakter żywiołowych samosądów i zapełniała szybko więzienia i poniemieckie obozy koncentracyjne. Brasillach ukrywa się na poddaszu francuskiej kamienicy. W ręce władz oddaje się na początku września 1944 roku po otrzymaniu wiadomości, że aresztowano jego matkę. Zostaje osadzony w więzieniu Fresnes, gdzie oczekując na proces pisze wiersze, kończy 'Antologię poezji greckiej’. Jego proces budzi duże wątpliwości, gdyż Brasillach jest sądzony na podstawie prawa znanego we Francji dopiero od 1944 roku za czyny popełnione przed tą datą, a jakby nie były kontrowersyjne, poglądy pisarza, bo o nie tutaj chodzi, były najczęściej zgodne ze stanowiskiem legalnego, bądź co bądź, rządu francuskiego. Proces odbył się 19 stycznia 1945 i trwał zaledwie dwie godziny – bez świadków, bez dowodów, Brasillach został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 6 lutego 1945 roku. Pochowano go w zbiorowej mogile na cmentarzu Thiais, następnie został ekshumowany i pochowany na cmentarzu kościelnym w Charonne.

Brasillacha rozstrzelano pomimo apeli o ułaskawienie kierowanych przez wielu francuskich pisarzy do de Gaulle’a. Do dzisiaj trwa spór o to, co miało przesądzić o odmowie de Gaulle’a, który początkowo zdawał się sprzyjać inicjatywie ułaskawienia Brasillacha. Czy pisarz zapłacił głową za faszystowski dorobek całego 'Je Suis Partout’ (inni współpracownicy pisma po otrzymaniu w 1946 roku wyroków śmierci zostali ułaskawieni), czy bardzo krytyczne artykuły, jakie napisał w czasie wojny Brasillach o de Gaulle’u, czy też słynne zdjęcie Doriota w niemieckim mundurze, które znalazło się w dossier Brasillacha przeglądanym przez Generała, a które ten ostatni uznał omyłkowo za zdjęcie samego pisarza? Jak dalece na śmierci Brasillacha zaważyła też sprawa Katynia?

O tym, że oskarżyciel może podjąć sprawę Katynia zdawał sobie sprawę sam Brasillach, poświęcając temu wydarzeniu część swego 'Memorandum’ przygotowywanego we Fresnes. W niektórych gazetach francuskich wypominano mu przecież, iż wziął udział w 'wielkim i makabrycznym widowisku urządzonym przez Goebbelsa przeciw Sowietom'(9). Bardeche pisze w swoich wspomnieniach, iż w jego ocenie podrzucenie wspomnianej powyżej fotografii miało de Gaulle’owi przypomnieć wizytę Brasillacha na froncie wschodnim, w tym rolę pisarza w rozpowszechnianiu prawdy o Katyniu, co mogło być odczytane jako działalność na szkodę sojusznika Francji, Rosji Sowieckiej, a co było przestępstwem w świetle obowiązującego we Francji od sierpnia 1944 roku kodeksu karnego(10). Anne Brassié dodaje do tego, iż ambasador sowiecki miał interweniować u Georges’a Boris’a, bliskiego współpracownika de Gaulle’a na rzecz egzekucji Brasillacha. Sowieci chcieli się pozbyć niewygodnego świadka ich zbrodni mając przy tym w pamięci datujące się jeszcze od lat 30. ostre ataki Brasillacha na Francuską Partię Komunistyczną i bolszewizm(11).

Wszystko to jest bardzo prawdopodobne, zwłaszcza gdy pamięta się o dramatycznych, a często tragicznych losach innych świadków Katynia.

PRZYPISY

1. Biografię Brasillacha przedstawiam za książkami A. Brassié, 'Robert Brasillach ou encore un instant de bonheur’, Paris 1987 (tu wyczerpująca bibliografia); P. Louvrier, 'Brasillach. L’illusion fasciste’, Paris 1989.

2. Por. J. L. Loubet de Bayle, 'Les Non-Conformistes des années 30′, Paris 1987.

3. Maurice Bardeche (ur. 1909) był krytykiem literackim i filmowym. Po 1944 był przez krótki czas więziony w obozie koncentracyjnym w Drancy pod zarzutem kolaboracji z Niemcami. Po wojnie był autorem monografii poświęconych m.in. Stendhalowi, Proustowi i Flaubertowi, wydawcą pism Brasillacha oraz publicystą (za książkę krytykującą proces w Norymberdze, 'Nuremberg II ou les Faux Monnayeurs’ z 1950 był nawet sądzony). Por. M. Bardeche, 'Souvenirs’, Editions Buchet, Chastel, Paris 1993.

4. Pierre-Marie Dioudonnat, 'Je suis partout 1930-1944. Les maurrassiens devant la tentation fasciste’, La table Ronde, Paris 1973.

5. Por. M. P. Dioudonnat, op. cit., s. 260, 298, 307.

6. W 1942 Brasillach pisał: 'Nie mówimy jako ideologowie. Nigdy nie byliśmy ideologami. Jeżeli opowiadaliśmy się we wrześniu 1939 roku za pokojem, to nie z powodu ideologii pacyfistycznej, ale ponieważ uważaliśmy, że Francja może zrobić coś innego, niż biec ku katastrofie. I nie z powodu pacyfizmu aprobowaliśmy zawieszenie broni w czerwcu 1940 roku. (…) Uczyniliśmy to, czynimy to nadal, z realizmu, ponieważ myślimy o cywilizacji ludzkiej, o naszym kraju, o zadaniach, jakie go czekają podczas pokoju, jeśli potrafi się pracować z innymi.’ Cyt. (za:) P. Louvrier, op. cit., s. 154.

7. Por. Maurice Bardeche, Souvenirs…, s. 155. Zob. także: P. Louvrier, op. cit., s. 187-189; A. Brassié, op. cit., s. 267-268.

8. Por. P. Louvrier, op. cit., s. 188-189.

9. A. Brassié, op. cit., s. 339.

10. Por. M. Bardeche, op. cit., s. 203.

11. A. Brassié, op. cit., s. 365. W 1937 Brasillach domagał się m.in. rozwiązania Francuskiej Partii Komunistycznej.


Virtual Vendée’s Editorial Note
Tekst cytujemy za dwumiesięcznikem 'Arcana’ nr 26 (2/1999)
http://www.arcana.pl