Rozdział VI
Legitymizm a integryzm
W rzeczywistości 'Karol VII’ wiódł odtąd żywot wygnańca. Jego tułaczy szlak prowadził poprzez Anglię i Amerykę do Rumunii, gdzie w kwaterze głównej cara Rosji, prowadzącego wojnę z Turcją, zabiegał, oczywiście bezskutecznie, o poparcie. Następnie udał się do Paryża, skąd władze Republiki wydaliły go po wzięciu przezeń udziału w uroczystościach żałobnych po śmierci (1883) hrabiego de Chambord. Następnie przebywał w Indiach, Egipcie i Tunezji, a ostatecznie osiadł w Wenecji.
W 1886 roku wydał proklamację oprotestowującą intronizację narodzonego właśnie pogrobowca Alfonsa XII, czyli Alfonsa XIII, a w 1902 faktyczne wstąpienie tegoż na tron. Po zgonie ojca, hrabiego Montizon (1887) – będącego po bezpotomnym Chambordzie pierwszym 'królem z prawa’ Francji z młodszej, 'hiszpańskiej’ linii Burbonów, grono legitymistów francuskich złożyło mu hołd jako prawowitemu dziedzicowi Korony św. Ludwika – Karolowi XI. Zmarł w Varese we Włoszech w 1909 roku.
Tymczasem wierni mu w sercach poddani musieli podejmować niełatwe decyzje, co czynić dalej. Wiara w powrót Króla, który przywróci 'stare prawa’, gdy nadejdzie jego czas, to jedno, a twarde wymogi rzeczywistości, konkretne dylematy wymagające rozstrzygnięcia, to drugie. Przy tym wszystkim, konserwatywno-liberalna Restauracja „la” Cánovas, i pod berłem tej samej dynastii, nie była najgorszym rozwiązaniem, jakie mogło przydarzyć się Hiszpanii po tylu przeżytych przez nią wstrząsach; dawała ona stabilizację i konieczne minimum ładu publicznego, którego zachowanie jest przecież zawsze elementarnym tytułem legitymizującym władzę.
Jedna kwestia w tej nowo powstałej sytuacji nie podlegała żadnej wątpliwości dla wszystkich karlistów, bez względu na dalsze wnioski, jakie z niej wyprowadzili, a mianowicie, iż sprawą podstawową jest teraz walka o zachowanie katolickiej jedności Hiszpanii i przeciwstawienie się ideologicznej inwazji laicyzmu, pozytywizmu, a także próbującego rozkładać Kościół od wewnątrz modernizmu. Katolicy, nie tylko hiszpańscy rzecz jasna, mieli przy tym, w owej epoce, precyzyjnie zdiagnozowany i zdefiniowany obraz zagrożeń w „Syllabusie” błędów nowoczesności Piusa IX i encyklice „Humanum genus” Leona XIII, z drugiej strony zaś – kompletny wykład pozytywny katolickiej doktryny politycznej w encyklikach „Diuturnum illud, Immortale Dei „i „Libertas”; wiedzieli zatem dobrze czego się trzymać.
Pomysłem tradycjonalistów na wyzwania czasu stała się założona już w 1876 roku, ponadpartyjna Unia Katolicka /”Unión Católica”/, wraz z organem prasowym pod tym samym tytułem, którą założyli zarówno karliści, jak i katolicy związani z rządzącą Partią Konserwatywną, którym przewodził Alejandro Pidal y Mon. Skonkretyzowanym postulatem zasadniczego celu – zachowania katolickości Hiszpanii – była walka o anulowanie art. 11 Konstytucji z 1876 roku, który dopuszczał kult publiczny wyznań niekatolickich. Sprawa ta zresztą poróżniła w końcu działaczy Unii, pośród których najbardziej konsekwentni 'ultramontanie’, z C. i R. Nocedalami na czele, oskarżyli Pidala o 'katolikoliberalizm’, tj. usprawiedliwianie kompromisu w tej kwestii.
Na innej płaszczyźnie rozegrał się konflikt pomiędzy samymi karlistami, acz w jednym i w drugim wypadku głównym aktorem był – bezsprzecznie najwybitniejszy reprezentant obozu tradycjonalistyczno-katolickiego tego czasu, choć zarazem sprawca jego głębokiego i długotrwałego kryzysu instytucjonalnego – Ramón Nocedal y Rómea.
Syn Kandyda Nocedala i pierwszej gwiazdy hiszpańskiego teatru doby romantycznej, Julii Rómea, urodził się w Madrycie w 1844 roku. Rozpoczął zrazu karierę adwokacką, lecz ostatecznie poświęcił się dziennikarstwu i polityce. W młodości odnosił także spore sukcesy teatralne jako autor komedii („Pojedynek i śmierć; Sędzia swojej sprawy; Karmaniola”) przedstawiających w ujęciu satyrycznym ideologię demokratyczną i obyczaje parlamentarne.
Po upadku monarchii izabelickiej przyłączył się, podobnie jak jego ojciec, do „Comunión Carlista”, i z jej ramienia był deputowanym do Kongresu (z Grenady), a następnie senatorem z Guipúzcoa. Występował w obronie historycznych odrębności regionów /”Los fueros de Navarra”/, formułował zadania prasy tradycjonalistycznej /”Manifestación de la prensa tradicionalista”/, napisał także podręcznik polityki ogólnej /”Política general”/ i historię XIX-wiecznej literatury hiszpańskiej /”La literatura espańola en siglo XIX”/. Jego „Dzieła zebrane” w ośmiu tomach ukazały się już pośmiertnie.
Pomysłodawca Unii Katolickiej, od chwili jej utworzenia stał się Nocedal-junior głównym orędownikiem skupienia wszystkich sił na walce o rekatolicyzację współczesnej cywilizacji. Pierwszy, przynajmniej w Hiszpanii, określił to stanowisko mianem katolickiego integryzmu /”integrismo”/, w rozumieniu tegoż jako programu całościowej przebudowy w duchu katolicyzmu wojującego, apostolskiego i misyjnego nie tylko świata polityki, ale również życia społecznego i kultury: nauki, literatury i sztuki. Nadrzędnym celem jest przeto budowa „absolutnego imperium naszej katolickiej wiary.” Łącząc ów integryzm z ultramontanizmem, bronił suwerenności doczesnej papieża /”El pontificado y su poder temporel”/ i przestrzegał przed zagrożeniem ze strony masonerii /”La Iglesia y la Masoneria”/. Organem 'nieprzejednanego’ /”intransingente”/ integryzmu uczynił założony przez jego ojca (w 1874 roku), i po nim odziedziczony, 'El Siglo Futuro’. Swoją impulsywnością i bezkompromisowością przypominał lidera ultramontanów francuskich Ludwika Veuillota (którego książki tłumaczył zresztą na hiszpański).
Impet integrystycznej doktryny Nocedala-juniora, ochrzczonej rychło, zgodnie z hiszpańskim obyczajem personalizowania koncepcji politycznych, 'nocedalizmem’ /”nocedalismo”/, nie zatrzymał się jednak na progu jedności politycznej w obozie tradycjonalistycznym, lecz przekroczył te granice. Nocedal, wychodząc od znanego sekwensu zasad karlizmu, w którym 'Król’ był dopiero na czwartym miejscu, po 'Bogu’, 'Ojczyźnie’ i 'Starych Prawach’, uskrajnił jeszcze tę hierarchię wartości, głosząc, że poparcie dla cieszącego się formalnym legitymizmem monarchy jest uwarunkowane wiarygodnością jego konsekwentnego antyliberalizmu, zwłaszcza w kwestiach wyznaniowych. Podejrzewając jednocześnie, że 'Karol VII’ gotów byłby pogodzić się jednak z jakąś formą tolerancji dla heretyckich kultów w zamian za przywrócenie mu tronu, ogłosił (poparty w tym przez ks. F. Sardá y Salvany), iż całkowite podporządkowanie kwestii dynastycznej kwestii wyznaniowej jest nie tylko usprawiedliwione wymogami sytuacji, ale winno być traktowane nie jako wybór 'mniejszego zła’ /”mal menor”/, lecz właśnie 'większego dobra’. To zaś doprowadziło w ostateczności do odejścia w 1889 roku Nocedala ze Wspólnoty Karlistowskiej, i założenia przezeń Partii Integrystycznej /”Partido Integrista„/. Tym samym, nastąpił brzemienny w skutkach i długofalowy – trwający prawie pół stulecia – rozłam w obozie tradycjonalistycznym.
Za Nocedalem poszli przede wszystkim ci, którzy dużo wcześniej tworzyli środowisko „neocatólicos”, i dopiero po upadku monarchii izabelickiej opowiedzieli się po stronie Don Karlosa, a teraz na powrót stali się „adinásticos”. Atoli rozłam podzielił także 'starych’ karlistów. Argumentację Nocedala uznali m.in.: Tejado, Vildósola, Suárez Bravo i Vicente de la Hoz, a także wielu szeregowych członków Wspólnoty. Na pozycjach legitymistycznych wytrwali wprawdzie Navarro Villoslada, Comin i Canga Argüelles, a dołączył do nich kataloński pisarz i dziennikarz katolicki, głoszący niezachwianie powrót 'Karola VII Odnowiciela’ /”Carlos VII el Restaurador”/ – José Pallés y Llordés (1846-1923),”ale szeregi i zasięg wpływów karlizmu 'dynastycznego’ kurczyły się nieustannie.
Także jego reprezentacja parlamentarna zeszła do wymiaru symbolicznego, okresowo spadając nawet do dwóch deputowanych i senatorów; niezmiennie wybierano ich tylko w dwóch redutach karlizmu: Nawarze i Guipúzcoa. Ale również i tu pojawiły się nowe problemy. Część Katalończyków i Basków, wiążących dotychczas swoje regionalne aspiracje z monarchią legitymistyczną, zaczęła przechodzić na pozycje 'czystego’ nacjonalizmu, a w końcu również i separatyzmu, który w Katalonii konkurował jeszcze, lub wchodził w symbiozę z rewolucyjnym anarchizmem. Kierunek tej ewolucji, której ostatnimi ogniwami będą: opowiedzenie się baskijskich katolików-nacjonalistów po stronie masońsko-komunistycznej Republiki, oraz zupełna degeneracja w terroryzm bojowników 'Socjalistycznej Republiki Euzkadi’, personifikuje sylwetka twórcy i ideologa baskijskiego nacjonalizmu – jeszcze katolika i tradycjonalisty, ale już nie legitymisty – Sabino Arana y Goiri (1865-1903), którego ojciec walczył pod Don Karlosem.
Wspólnota istniała wprawdzie nadal, a po śmierci Navarro Villoslady (1895) kierował nią słynny archeolog Enrique de Aguilera y Gamboa, markiz de Cerralbo (1845-1922), któremu udało się podwyższyć liczbę deputowanych karlistów do 12; był to jednak sukces przejściowy, i zniechęcony markiz zrezygnował z przywództwa, wycofując się w ogóle z życia politycznego, w grudniu 1899 roku. Po nim, ostatnim za życia 'Karola VII’, delegatem-szefem Wspólnoty został prawnik i doświadczony parlamentarzysta Matias Barrio y Mier (1844-1909). Mimo istnienia wciąż około 4000 junt i 300 kół w całej Hiszpanii, przed karlizmem, pozbawionym i szans na odegranie wydatniejszej roli politycznej, i ożywczego krążenia myśli, stanęło po raz drugi widmo 'folkloryzacji’. Było więcej niż prawdopodobne, iż karlizm przetrwa tylko w coraz bardziej zmitologizowanych podaniach nawaryjskiego ludu, albo, co najwyżej, w regionalistycznych powieściach i opowiadaniach José`go Maríi de Peredy (1833-1906). O tym, że stało się inaczej, zdecydował geniusz jednego człowieka: przyniósł on karlizmowi to, czego ten najbardziej wówczas potrzebował – kompletną doktrynę.
