Rozdział II
Istota i geneza karlizmu
DIOS – PATRIA – FUEROS – REY
Dynastyczny legitymizm, chociaż ważny jako sztandar /”la bandera”/, wokół którego gromadzili się karliści, stanowił jednak – jak już powiedziano – tylko zewnętrzną formę istnienia tej wielopokoleniowej „comunión”, nie wyczerpującą bogactwa jej duchowej treści. Pora zapytać więc o tę treść, determinującą pozycje ideowe i działania polityczne adherentów prawowitego Księcia.
W swojej najbardziej esencjonalnej postaci wyrażała się ona niezmiennie czterema hasłami: „DIOS – PATRIA – FUEROS – REY”. 'Díos’ i 'Patría’ to pojęcia oczywiste i zrozumiałe w każdym europejskim języku. Podobnie 'Rey’, przy czym zauważyć należy, iż król jest w tym szeregu zasad członem ostatnim, zatem warunkowanym przez uprzednie, a nie warunkującym. Monarchizm zatem stanowi nieodzowny wprawdzie składnik karlizmu, ale nie prymarny, lecz wywiedziony z prawd od niego wyższych; oczywisty zaś dlatego, że nieodłączny od hiszpańskiej tradycji: nie istnieje w niej coś takiego, jak 'hiszpański republikanizm’ – to pusty dźwięk, pozbawiony desygnatu.
Nie jest natomiast na pierwszy rzut oka tak zrozumiały i oczywisty trzeci człon tego szeregu, to znaczy owe „fueros”, będące w każdym bądź razie tak ważne, że poprzedzają, więc warunkują monarchiczną formę rządu. Cóż to zatem są owe „fueros”? Otóż, to właśnie 'stare prawa’, ogół istniejących od niepamiętnych czasów, zwyczajowych, a potwierdzanych tylko uroczystymi przysięgami królów (jak „fueros” Basków zaprzysięgane przez każdego kolejnego władcę pod dębem w Guernice, od czasu przyłączenia Królestwa Nawarry do Hiszpanii w 1512 roku), przywilejów i wolności /”libertades”/ należnych stanom, prowincjom i municypiom. Respekt okazywany tym prawom legitymizuje władzę nie mniej niż jej posłuszeństwo okazywane prawu Bożemu; to prawdziwe pochodzenie władzy od narodu, uzupełniające doktrynę jej pochodzenia od Boga. Zamach na te prawa natomiast, jawny bądź ukryty, władzę monarszą delegitymizuje, z 'pana przyrodzonego’ czyni króla 'tyranem’, choćby jego dynastyczny tytuł do rządzenia był nienaganny. Inaczej mówiąc, „fueros” odpowiadają zarówno 'prawom kardynalnym’ w szlacheckiej Rzeczypospolitej, jak i Burke`owskiemu rozumieniu 'konstytucji naturalnej’; ich cechą jest tedy bezwarunkowość i niezbywalność. Bez poszanowania „fueros”, bez uznania, że żadna ziemska władza nie może prawomocnie odebrać przywilejów i swobód ich posiadaczom, można było być w Hiszpanii monarchistą, konserwatystą, nawet kontrrewolucjonistą, ale nie sposób było być właśnie karlistą. Wyróżnik karlizmu, którego usunięcie sprawiłoby, że przestałby on być tym, czym był, to zatem nie monarchizm (bo monarchistami byli i „cristinos” i „isabelistos” i „alfonsinos”), nie konserwatyzm (jak wyżej), lecz tradycjonalizm tożsamy z obroną 'starych praw’, a przez to także godności i niepowtarzalności hiszpańskiego dziedzictwa.
Właśnie ten drugi aspekt tradycjonalizmu, naprowadza nas na 'prehistorię’ karlizmu, dającą się zlokalizować w czasach tuż przed rewolucją zwaną francuską. Hiszpania, jak wszystkie kraje europejskie, była w tym czasie poddana pierwszemu w dziejach eksperymentowi 'modernizacyjnemu’ w duchu inżynierii społecznej, autoidentyfikującemu się jako Oświecenie. Trzeba atoli przyznać, że (podobnie jak w Polsce) rodzimi 'luminatorzy’ byli ostrożniejsi i bardziej umiarkowani, niż w krajach mniej 'zacofanych’, choć oczywiście zdążyli zniszczyć sporo, na przykład wspaniałą, oryginalną formę religijnego dramatu eucharystycznego, zwaną „auto sacramental”, zakazaną dekretem Karola III w 1765 roku1. Najostrzejszy atak na hiszpańską tradycję i godność narodową przyszedł jednak z zewnątrz2, z samego centrum 'postępu’, czyli salonów Paryża. Francuski 'encyklopedysta’ Nicolas Masson de Morvillers, w opublikowanej w 1782 roku „Encyclopedie méthodique, „odmówił pogardliwie Hiszpanii jakichkolwiek zasług dla rozwoju cywilizacji i kultury europejskiej. Rzeczową odprawę tej infamii dał wkrótce – nie bez inspiracji ministra stanu, hr. de Floridablanca – wszechstronnie utalentowany pisarz Juan Pablo Forner y Piquer (1756-1797). W „Rozprawie apologetycznej w obronie Hiszpanii i jej zasług na polu literackim /Oración apologética por la Espańa y su mérito literario”/ z 1786 roku przedstawił wszystkie główne osiągnięcia Hiszpanów w dziedzinie literatury, historiografii, filozofii i nauk ścisłych, uwypuklając zwłaszcza dorobek filozofii scholastycznej Złotego Wieku, rozwijanej przez dominikańską 'szkołę z Salamanki’ (F. de Vitoria, F. Suárez). Dzięki tej apologii, jak również kilku innym dziełom o wymowie antyoświeceniowej i antyliberalnej („Gawędy filozoficzne na temat człowieka; Ochrona przed ateizmem”) Forner jest powszechnie uważany za najważniejszego prekursora XIX-wiecznego tradycjonalizmu hiszpańskiego, który wyzwolił umysłową elitę hiszpańską z kompleksu niższości w stosunku do 'Europy’.
Rychło, budzący się z wiekowego odrętwienia tradycjonalizm zyskał szansę przejścia od apologii do ofensywy, której powodem i usprawiedliwieniem był rewolucyjny wirus, wylęgły w zamordowanym królestwie św. Ludwika. Zrozumiał to największy autorytet duchowy i teologiczny ówczesnego pokolenia3 – sławny 'misjonarz Andaluzji’, błog. Diego José de Cádiz OFMCap (1743-1801), który w dziele „Żołnierz katolicki na wojnie religijnej” /”El soldado católico en la guerra de religión”, 1792/ oraz w przedłożonym królowi Karolowi IV „Memoriale o argumentach za wojną przeciwko Republice Francuskiej /Memorial al Rey con motivo de la guerra contra la República francesa”/ sformułował pierwszy na ziemi hiszpańskiej program czynnej kontrrewolucji dla obrony nie tylko monarchii francuskiej, ale całego świata chrześcijańskiego. Niestety, Karol IV nie wykazał woli podjęcia Krucjaty, co zemściło się i na nim osobiście i na Hiszpanii, gdyż w niewiele lat później 'francuska choroba’ rozprzestrzeniła się za Pireneje, na bagnetach okupacyjnej armii napoleońskiej.
Na – wyjątkowo obecny w polskiej świadomości – epizod hiszpańskiej Wojny o Niepodległość /”Guerra de la Independiencia”/ 1808-1814 warto spojrzeć także z perspektywy wewnętrznej polaryzacji ideowej w hiszpańskich elitach politycznych. Szczególnie ważne w tym kontekście jest to, że o ile dla środowisk tradycjonalistyczno-narodowych nie było i nie mogło być żadnych wątpliwości, że są przeciwko najeźdźcy (i, co na jedno wychodzi, przeciwko rewolucji), o tyle dla postępowych „ilustrados „był to prawdziwy dylemat, w różny sposób rozstrzygany. I chociaż trzeba przyznać, że kolaborujący z okupantem „afrancesados” (’sfrancuziali’) stanowili ostatecznie mniejszość, a u większości liberałów przeważyły w końcu niewygasłe uczucia patriotyczne, to jednak ich gremialna obecność w obozie niepodległościowym, zwłaszcza w gorączkowo rozdyskutowanych Kortezach w Kadyksie, stworzyła ryzyko dokonania – zrywającej ciągłość tradycji hiszpańskiej – rewolucji liberalnej, jako 'suplementu’ do wojny narodowowyzwoleńczej i… pod osłoną bagnetów angielskich sprzymierzeńców.
Trzeba albowiem dodać, że obecność sojuszników z protestanckiego Albionu miała, prócz doraźnych korzyści, także swoje ujemne strony: właśnie wówczas, za sprawą angielskich oficerów, nastąpiło prawdziwe 'umasowienie’ hiszpańskiego wolnomularstwa, dotychczas bardzo elitarnego i, co gorsza, przede wszystkim w zbrojnym kręgosłupie państwa – armii. Od tego czasu pojawia się także stały nacisk ze strony Anglii na dozwolenie publicznego kultu wyznań protestanckich4. O niepowodzeniu liberalnych reformatorów zadecydowało ostatecznie, jak zawsze, przywiązanie rzesz ludu – podejmującego spontaniczną, partyzancką /”guerilla”/ walkę z najeźdźcą – do religii, monarchii i tradycji; atoli również opór tradycjonalistycznej mniejszości w Kortezach5 przeciwko (opartej na demokratycznej doktrynie Rousseau`a) Konstytucji uchwalonej przez Kortezy w 1812 roku6 też nie był bez znaczenia. Sześćdziesięciu dziewięciu obrońcom monarchii z Bożej Łaski przewodził późniejszy markiz de Mataflorida, a wówczas jeszcze tylko Bernardo de Mozo de Rosales (1761-1832), który w ich imieniu wręczył powracającemu z internowania (w kwietniu 1814 roku) Ferdynandowi adres afirmujący suwerenność i 'boskie prawa’ króla, zapamiętany pod nazwą „Manifestu Persów”7. Przede wszystkim jednak konfrontacja z russoistami w Kortezach zaowocowała wzrostem teoretycznej samoświadomości tradycjonalistów8, zmuszonych do doktrynalnego zdefiniowania swoich pozycji, a w największym stopniu przyczynili się do tego dwaj duchowni.
Pierwszym z nich był (tak jak o. Diego de Cádiz, Andaluzyjczyk i kapucyn) o. Rafael Vélez OFMCap (1777-1850), który przejrzał liberalne plany przeprowadzenia antychrześcijańskiej rewolucji /”El preservativo contra la irreligión ó los planes de la filosofía contra la religión y el Estado, realizados por la Francia para subyugar ? la Europa, seguidos por Napoleón en la conquista de Espańa”, 1811/. Pomiędzy 1812 a 1818 rokiem o. Vélez opublikował fundamentalne, dwutomowe dzieło z zakresu teologii politycznej pod tytułem, który stał się przysłowiowy: „Obrona Ołtarza i Tronu”/”La Apologia del Altar y del Trono”/9. Adaptując do nowych wyzwań i warunków tradycyjną naukę Doktorów Kościoła o uprawnieniach, obowiązkach i wzajemnych zależnościach obu czerpiących swoją legitymację od Boga władz: kościelnej i monarszej, akcentował Vélez myśl, iż szczególnie w królestwie, którego władcy od wieków noszą zaszczytny i zobowiązujący tytuł Królów Katolickich /”los Reyes Católicos”/, 'tron’ ma obowiązek wspierania 'ołtarza’ i wspomagania go w jego misji prowadzenia dusz ku zbawieniu; przekonująco wywodził też, że Konstytucja z 1812 roku jest – mimo stwarzania pozorów nawiązywania do rdzennej tradycji – mechaniczną kalką francuskiego racjonalizmu, a demaskuje ją indywidualistyczny koncept 'praw człowieka’, nie mający nic wspólnego ze średniowieczną koncepcją przywilejów stanowych.
Wrażenie, jakie zrobiła, nie tylko w Hiszpanii, „Obrona Ołtarza i Tronu,” było tak potężne, że poirytowani radykałowie /”exaltados”/ poprzysięgli jej autorowi zemstę, tym bardziej, że już wcześniej naraził się im protestem przeciwko wygnaniu nuncjusza papieskiego i zniesieniu Inkwizycji10. Okazja do spełnienia tych pogróżek nadarzyła się dopiero po udanym „pronunciamento” płk. Riego, które zainaugurowało tzw. Liberalne Trzylecie /”Trienio Liberal”/ 1820-1823. Vélez, który od 1816 roku był już biskupem Ceuty, został wypędzony ze swojej diecezji. Powrót umożliwiło mu dopiero zwycięstwo „apostólicos „w 1823 roku; Vélez został wówczas arcybiskupem Burgos i Santiago11.
Równie ważny był dorobek dominikanina, o. Francisco Alvarado OP (1756-1814), który jeszcze przed napoleońskim najazdem, jako profesor w Kolegium Większym św. Tomasza z Akwinu w Sewilli, dał się poznać jako wytrawny polemista sensualizmu Condillaca z pozycji arystotelesowsko-tomistycznego realizmu metafizycznego12. Nade wszystko jednak był o. Alvarado pierwszym myślicielem hiszpańskim, który rozpoznał zasadniczo antyreligijny – a nie tylko polityczny – charakter i cel liberalizmu; jego istotą, dowodził, jest negacja porządku nadnaturalnego, a dopiero wtórnie ów naturalistyczny racjonalizm jest aplikowany do teorii ustroju. Jednocześnie Alvarado odróżniał starannie liberalną ideologię, posługującą się abstrakcyjnie rozumianym hasłem wolności, od rzeczywistej wolności społecznej, opartej na korporacyjnych i prowincjonalnych 'ciałach pośredniczących’, które powinny być niezawisłe od administracji centralnej. Właśnie ta dystynkcja pomiędzy wolnością abstrakcyjną (indywidualistyczną) a konkretną (stanową i prowincjonalną) weszła na trwałe do kanonu myślenia tradycjonalistycznych „carlistos”.
Aby rozpoznać i zrozumieć korzenie karlistowskiej „Comunión,” trzeba koniecznie odnotować jeszcze wydarzenia mające miejsce w dekadzie poprzedzającej wybuch konfliktu dynastycznego, które scementowały obóz katolicko-tradycjonalistyczny, zwany teraz 'partią apostolską’ /”apostólicos”/, w obronie przed kolejną próbą zniszczenia hiszpańskiej tożsamości religijno-narodowej. W 1820 roku, po kilku nieudanych próbach obalenia monarchii absolutnej, z których najgłośniejsze było tzw. 'sprzysiężenie trójkąta’ /”conspiración del triángulo”/, hiszpańskiej masonerii udało się w końcu dokonać puczu, którego efektem były trzyletnie rządy liberałów /”Trienio Liberal”/. Normalną koleją rzeczy, liberalni reformatorzy skoncentrowali się na walce z religią i Kościołem. Tzw. ustawa zakonna likwidowała wszystkie klasztory, posiadające mniej niż 24 braci zakonnych po ślubach, a dobra klasztorne wystawiono na sprzedaż. Zakazano Kościołowi nabywania dóbr nieruchomych. Inne postanowienia, a w szczególności „desvinculación”, czyniąca z ziemi towar o nieograniczonym obrocie, uderzała także, w interesie burżuazji, w szlachtę ziemiańską i chłopów.
Nieskrywany zamiar dekatolicyzacji państwa oraz zniszczenia ekonomicznego tradycyjnej wsi hiszpańskiej miał ten skutek, że już w 1822 roku zaczęły wybuchać spontaniczne, kontrrewolucyjne „guerille, „na których czele stawali zwykle kombatanci walk z Napoleonem, jak na przykład ksiądz Jerónimo Merino (1769-1844). Najszerszy zasięg powstania te miały na obszarach Nawarry i Aragonii. Nic więc dziwnego, że właśnie tam, w diecezji Seo de Urgell, w sierpniu tegoż roku powstała Junta Regencyjna pod przewodnictwem markiza de Mataflorida i Lardizábala (a z Calomarde`m jako jej sekretarzem)13, która zorganizowała Armię Katolicką i Królewską. Dzięki wsparciu dowodzonych przez księcia d`Angoulăme14’stu tysięcy synów św. Ludwika’ /”cien mil hijos de San Luis”/, rojalistom udało się pokonać liberałów i przywrócić suwerenność królowi. Wprawdzie po 1827 roku „apostól”i”cos” utracili wpływ na postępowanie Ferdynanda, a infant Karlos został odsunięty od dworu, lecz siły obrońców Chrystusa Króla i hiszpańskiej tradycji zostały ponownie sprawdzone i zahartowane. Stało się też jasne, gdzie najgoręcej bije serce Starej Hiszpanii.
PRZYPISY
1 Inspiratorami tego antykatolickiego 'oświeconego barbarzyństwa’ byli wolnomularze – zob. L. Biały, „Wstęp” do: P. Calderón de la Barca, „Autos sacramentales: Wielki Teatr Świata, Magia grzechu, Życie jest snem”, Wrocław 1997, s. LXXXIII.
2 Nie należy zapominać, że to właśnie w XVIII wieku, czyli w epoce niewątpliwej dekadencji zewnętrznej i wewnętrznej Hiszpanii, upowszechniona została jej, obecna w stereotypach zbiorowych do dziś, 'czarna legenda’ narodu 'fanatycznych mnichów i inkwizytorów’ oraz równie okrutnych i bezwzględnych konkwistadorów; legendę tę prokurowali wytrwale od XVII wieku protestanccy konkurenci do panowania nad Nowym Światem – Holendrzy i Anglicy, zalecający oczywiście „a contrari” swój bezbrzeżny humanitaryzm.
3 Beatyfikowany przez papieża Leona XIII w 1894 roku.
4 Przypomnijmy, że w tym samym czasie w Anglii nawet prywatny kult religii katolickiej wiązał się z ryzykiem oskarżenia o nielojalność w stosunku do państwa, a katolicy nie mieli prawa pełnienia jakichkolwiek funkcji publicznych ani wstępu na uniwersytety.
5 Jej argumenty przedstawił m.in. Manuel de Lardizábal y Uribe w „Manifiesto que presenta a la nación el consejero de Estado”, Alicante 1811.
6 Nawet komunizujący autor odnośnej części wydanej u nas ostatnio „Historii Hiszpanii” – M. Tuńón de Lara zauważa: „Liberałom tworzącym Konstytucję z 1812 r. ogromnie zależało na pokazaniu, iż jej korzenie tkwią w 'pradawnych, fundamentalnych prawach monarchii’ sprzed epoki Habsburgów i Burbonów, podczas gdy ani słowem nie wspominali o ewidentnych wpływach analogicznej ustawy francuskiej z 1791 roku” – zob. M. Tuńón de Lara, J. Valdeón Baruque, A. Dominguez Ortiz, „Historia Hiszpanii” (tł. S. Jędrusiak), Kraków 1997, s. 395.
7 Z powodu pierwszych słów manifestu: „Było zwyczajem starożytnych Persów…”; zob. „Manifiesto de los Persos”, 12 IV 1814 [w:] HTE, t. I, s. 273-302.
8 Narodziny owej 'prekarlistowskiej’ samowiedzy tradycjonalistycznej ukazała ostatnio A. Wilhelmsen – zob. „La formación del pensamiento político del carlismo (1810-1875)”, Madrid 1998.
9 „Trudno ustalić, czy Vélez był 'wynalazcą’ tej formuły; w każdym bądź razie na pewno przyczynił się do jej rozpowszechnienia.
10 Walka z 'okrutną’ Inkwizycją była, jak wiadomo, stałym elementem propagandowej wojny liberałów z katolicyzmem, czemu nie przeszkadzał fakt, że instytucja ta od dziesiątków lat nie miała w swojej dyspozycji ani jednego więźnia.
11 Nie był to bynajmniej kres prześladowań tego wybitnego kapłana; kolejne represje spadły nań w 1836 roku, za rządów masona i agenta Rotschildów – Mendizábala, który skazał go na wygnanie na Majorkę. Do swoich wiernych dane mu było powrócić dopiero po obaleniu dyktatury Espartera (1843).
12 Zob. tegoż autora: „Cartás criticas”,t. 1-2. Sevilla 1824-25; „Cartás filósoficas de Aristoteles”, t. 1-5; Sevilla 1825.
13 Zob. „Manifiesto de la Regencia de Urgel”, 15 VIII 1822 [w:] HTE, t. II, ss. 244-247.
14 Pomysłodawcą i motorem interwencji w Hiszpanii, który zdołał przekonać do tego monarchów Świętego Przymierza na Kongresie w Weronie, był kierujący ówcześnie polityką zagraniczną Francji Chateaubriand. Jeszcze pod koniec życia uważał to za swój największy sukces polityczny – i zasługę odwleczenia ogólnoeuropejskiej rewolucji o ćwierć wieku
