Categories Religia

Czy David Irving zwariował?

Jak się okazuje, błądzenie po stronach internetowych może być przyczyną wielu groźnych chorób. Prawdę tę uświadomiłem sobie po lekturze nieprawdopodobnych antypolskich bajdurzeń znanego historyka brytyjskiego Davida Irvinga.

Twórczość Irvinga znam dobrze. Przeczytałem od tak zwanej deski do deski wszystkie jego prace przetłumaczone (jak zawsze znakomicie przez p. Bartłomieja Zborskiego) na język polski, a i dodałem brytyjskie wydanie „Wojny Churchilla”. Co więcej, uważałem, że wiele tez autora „Wojny Hitlera”, „Wojny Rudolfa Hessa”, „Marszałka Rzeszy Hermanna Goeringa”, „Goebbelsa- mózgu Trzeciej Rzeszy”, czy „Norymbergi. Ostatniej bitwy” pobudza do nie schematycznego myślenia, nosi cechy oryginalności, odświeża zatęchłe labirynty historycznej rutyny. Kibicowałem też Irvingowi w jego sporze z niejaką Deborah Lipstadt- amerykańską Żydówką-propagandystką z „Emory University”- zarzucającą mu ustami adwokatów przed londyńskim sądem wszelkie bezeceństwa tego świata, łącznie z antysemityzmem i rasizmem. Oczywiście historyk proces przegrał (nie mogło być inaczej), stracił masę pieniędzy (o czym niżej), najogólniej – popadł w poważne tarapaty, chociaż i wcześniej nie były mu obce.

Wszelako nigdy nie byłem bezkrytycznym stronnikiem Anglika. Przede wszystkim denerwował mnie jego wyraźny filogermanizm i zastanawiało pewne niechlujstwo wynikające z ograniczonej znajomości świata na wschód od Berlina. Nie mogłem również nie zwrócić uwagi na kilka co najmniej uwag o zabarwieniu antypolskim, czy szerzej- antysłowiańskim. Jednakże rzecz całą zbagatelizowałem (Anglicy już tacy są- myślałem sobie- interesuje ich Wyspa i okolice; czym dalej, tym mniej zrozumienia), również dlatego, że w tak zwanym międzyczasie ukazało się krajowe wydanie jego książki o kulisach śmierci generała Władysława Sikorskiego („Wypadek. Śmierć generała Sikorskiego”), której trudno zarzucić antypolonizm. Tyle tylko, że był to „wczesny Irving” ( historyk napisał „Sikorskiego” w 1967 r.).

Czas leniwie płynął, przybywało „półek z Irvingiem”, ba – otrzymałem „Hitler’s War” z jego dedykacją… Aż tu nagle zaalarmowała mnie wiadomość od serdecznego Kolegi z Vancouver, który – wyraźnie wzburzony – niedwuznacznie dał mi do zrozumienia abym odwiedził „Irvinga w internecie”. Postąpiłem zgodnie z jego sugestią (to naprawdę mądry człowiek oraz wielki patriota) i… włosy zjeżyły mi się na głowie. Takiego ładunku kłamstw, prymitywnej propagandy, wreszcie niemal delirycznych bredzeń nie powstydziłby się najbardziej zacięty wróg polskości. Jeżeli istnieje brytyjska odmiana Hakaty, to od dzisiaj, przynajmniej dla mnie, nazywa się David Irving!

Zobacz też:  Pasjonujące nauki za kaznodziejów w świętego Jana z Awili

Nasz bohater uważa, że niejaki Salomon Morel to „polski masowy morderca” („Polish mass murder”). Tyle tylko, że ten „Polak” jest Żydem- obywatelem Państwa Izrael, co raczył był zauważyć jego rodak John Sack w książce „Oko za oko”.

Szczyty, już sam nie wiem: tępoty, zacietrzewienia, choroby umysłowej, Irving osiąga w następującym fragmencie poświęconym zmarłemu… Janowi Pawłowi II :
Papież Jan Paweł zmarł, podają newsy telewizyjne. Przepełnia nas głęboki i obowiązkowy smutek. Wiele lat temu, wkrótce potem jak został wprowadzony na urząd przez Kolegium Kardynalskie w 1979 r., krążyły pogłoski, że w 1939 r., jako 19-letni wówczas Karol Wojtyła, brał udział w „Bromberger Blutsonntag” [ „Bydgoskiej Krwawej Niedzieli”-D.R.] w Polsce, podczas której krwiożerczy, oszalali z nienawiści Polacy zmasakrowali około siedmiu tysięcy etnicznych Niemców w miejscowości Bromberg (dziś Bydzgodsz- tak w oryginale- D.R.) w pierwszą niedzielę Drugiej Wojny Światowej. Opublikowałem tę wiadomość- niezauważoną- w moim małym biuletynie „Focal Point” około 1981 r. Zgodnie z pogłoskami był w rezultacie poszukiwany przez Gestapo w czasie wojny, podczas której ukrywał się w Krakowie. Po wojnie, głosiły te same pogłoski, jego imię znajdowało się w niemieckim Informatorze Policyjnym lub na liście obserwacyjnej „Polizeilisches Fahndungsblatt” i pozostało tam aż do pierwszej wizyty państwowej Papieża w Niemczech, kiedy to zostało szybko usunięte. Nie lubię powtarzać takich opowieści bez podstaw, więc około 1980 r. poprosiłem Niemieckie Archiwum Federalne o dostęp do odpowiednich akt „Polizeilisches Fahndungsblatt”. Niestety, zostały przemieszczone lub zaginione, poinformowało mnie w odpowiedzi Bundesarchiv„.

Pozwolą Państwo, że nie skomentuję „wątku papieskiego”, bo na wariatów nie ma rady, jednak odniosę się do wymienionej wyżej „Krwawej Niedzieli” w Bydgoszczy. Irving- dokładnie powtarzając hasła goebbelsowskiej propagandy- przypisuje Polakom wymordowanie 7 tysięcy tamtejszych Niemców tuż przed wkroczeniem Wehrmachtu do miasta na początku września 1939 r. Prawda zaś jest taka, że w grodzie nad Brdą doszło do działań dywersyjnych skierowanych przeciwko prawowitej władzy polskiej. Tych obywateli polskich niemieckiego pochodzenia, których złapano z bronią w ręku rzeczywiście rozstrzeliwano. Postępowano zgodnie z prawem wojennym. Oczywiście liczba rozstrzelanych stanowiła drobny procent podanej przez Irvinga.

Zobacz też:  Sztuka aktów uwielbienia w codziennym życiu

Naprawdę warto o tym wspomnieć, gdyż od dłuższego już czasu pojawiają się głosy i publikacje przypisujące Polakom winę za „bydgoską zbrodnię”. Świeższym przykładem niech będzie książka silącej się na obiektywizm (w istocie jednak niemieckiej rewizjonistki) Helgi Hirsch pt: „Zemsta ofiar. Niemcy w obozach w Polsce 1944-1950”. Wspomnieć również należy o niejakim profesorze Jastrzębskim (Hirsch go zresztą cytuje), który nie tak dawno temu zdawał się przychylać do stanowiska strony niemieckiej. Cóż, „pecunia non olet”.

A propos pieniędzy. W istocie to one „tłumaczą” dzisiejszą postawę Irvinga. Londyńczyk stracił finansowo na procesie z Lipstadt (wychodzi na to, że obie strony były siebie warte). Aby przeżyć na jako takim poziomie musi udzielać się (głównie w USA) w środowiskach proniemieckich. Wydaje się również, że jego dzisiejszy głęboki, wręcz zoologiczny antypolonizm może być próbą powrotu do „wielkiego historycznego krwioobiegu”, co bez zgody żydowskiej jest niemożliwe. Irving liczy na swoiste wybaczenie, tym bardziej, że tak naprawdę nigdy nie napisał książki podważającej w zasadniczy sposób np. oficjalnie przyjętej wersji holocaustu. Bardziej podszczypywał i „puszczał perskie oko” niż rewidował.

Come back Anglika nie jest wykluczony. Kosztem prawdy, uczciwości, dobrego imienia Polski i Polaków. Protestujmy póki czas i miejsce. Milczący nie mają racji!

Nazywam się Bogdan i jestem autorem tego bloga, który powstał z potrzeby serca i pragnienia dzielenia się wiarą. Chrześcijaństwo to dla mnie nie tylko religia, ale codzienna droga – pełna pytań, odkryć i spotkań z Bogiem. Na blogu dzielę się refleksjami, fragmentami Pisma Świętego, modlitwami, a także przemyśleniami nad tym, jak żyć Ewangelią w dzisiejszym świecie.

Z wykształcenia teolog, a z powołania – człowiek poszukujący głębi i sensu. Staram się pisać w sposób prosty, szczery i otwarty – tak, aby każdy, niezależnie od tego, na jakim etapie drogi wiary się znajduje, mógł znaleźć tu coś dla siebie.

Zapraszam Cię do wspólnej podróży – ku lepszemu zrozumieniu Boga, siebie i drugiego człowieka.